czwartek, 11 lutego 2010

Wszyscy mają pączki, mam i ja...



...a raczej "Wszyscy mają piękne pączki, a ja nie";)

Oto mój pączkowy debiut. Miały być mięciutkie, puszyste, rozpływające się w ustach.. Wyszły nieco inne.. Chociaż nie, rzeczywiście, były mięciutkie, puszyste, rozpływające się w ustach ale... No właśnie, ten pyszny środek otulony był niestety ciemną, chrupką, rozwarstwioną skorupką. Nie wiem dlaczego tak wyszło;( Pewnie smalec był za gorący. Jak nie wychodzą pączki, najlepiej wszystko zwalić na tłuszcz..

Ale tak to już jest, gdy totalny pączkowy laik, który nigdy nie robił pączków, nigdy nie widział nawet, jak ktoś robi pączki, porywa się na przepis, który (jak wynika z komentarzy) nie zawsze wychodzi bardziej doświadczonym ode mnie "wyjadaczom" pączków;)

Przepis mimo wszystko gorąco polecam, gdyż ciasto jest po prostu obłędne. Jeżeli macie większe doświadczenie w smażeniu na głębokim tłuszczu, koniecznie wypróbujcie (sam mam już w planach kolejne próby)



Przepis wg bajaderki

(mnie wyszło 31 pączków, mniejszych niż ze sklepu)


Paczki mojej mamy

Smak tych pączków pamiętam od zawsze...są pyszne! Mięciutkie, puszyste i ogromne, ale niestety dość czaso-pracochłonne

60 dag maki
12 1/2 dag masła
1 łyżka suchych drożdży
1 szklanka ciepłego mleka
6 dag cukru
8 dużych żółtek
2 cale jajka
otarta skorka z jednej cytryny
kieliszek araku lub kilka kropel olejku arakowego
konfitura z róży do nadziania lub inny gęsty dżem

tłuszcz do smażenia

Mąkę przesiać. Masło, żółtka, jaja i cukier utrzeć na puszystą masę. Drożdże rozpuścić w mleku z łyżeczką cukru, pozostawić do wyrośnięcia - do drożdży można dodać łyżkę mąki. Wszystkie składniki dodać do mąki i wyrabiać około 1 godziny (w tym sekret dobrych pączków).
Ciasto będzie bardzo wolne. Zostawić do wyrośnięcia - około jednej godziny, aż podwoi objętość. Nabierać ciasto łyżką stołowa, maczaną w oleju. Formować płaskie placuszki, nadziewać konfiturą, zlepiać i układać na deseczce posypanej mąką (albo według rad Ziutki posmarowanej olejem) - przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia.
Tłuszcz rozgrzać w szerokim rondlu do temperatury 180 st.C na małym ogniu. Smażyć pączki aż będą złociste, przewracając w połowie smażenia.
Smażyć maksymalnie 3 pączki jednocześnie, przy dodaniu większej ilości pączków temperatura tłuszczu nagle się obniży i pączki zaczną wchłaniać tłuszcz.

5 komentarze:

An-na pisze...

Ale to są po prostu wzorcowe pączki! Czyżby miały być ciężkie i twarde? A może mają za dużo nadzienia ;)
Pewnie Mama smaży doskonałe - i tyle...

Pozdrawiam :)

Usagi pisze...

Co Ty chcesz od tych pączków? Jak smaczne, to nic więcej nie trzeba :)

majana pisze...

Piekne pączusie!

.agatka. pisze...

Ej no. Nie ma się do czego przyczepić :)
Całkiem zgrabne wyszły :) Trening czyni mistrza :)

pozdrawiam
agata

spencer pisze...

An-na Dziękuję:) hehe mama, jak sama mówi, nigdy nie znalazła w sobie dość odwagi, żeby wziąć się za pączki. Za to pączusie mojej babci.. Cud miód.. Pozdrawiam

usagi Dziękuję bardzo! Na szczęście w smaku im nic nie brakowało. Bo gdyby i pod tym względem okazały się niewypałem..chyba nigdy bym się już pączki nie zabrał. A ja wciąż mam je w planach:) Pozdrawiam

majana Dziękuję i pozdrawiam gorąco!

.agatka. Dzięki za te miłe słowa! Mam nadzieję, że następne będą nie tylko pyszne, ale że i swym wyglądem straszyć nie będą;) Pozdrawiam

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails