wtorek, 6 kwietnia 2010

Mazurek czekoladowy...



"Jeśli się boisz, że nie potrafisz upiec staropolskiej baby czy sernika, weź się za mazurek. To najprostsze ciasto świata jest wyjątkowo wdzięczne, po prostu nie da się go zepsuć."

Takie słowa przeczytałem kiedyś w wielkanocnym dodatku do GW, z cyklu 'Kulinarny Atlas Świata'..

Ale czy tak jest oby na pewno???

Z własnego doświadczenia wiem, że nie;))

Mogę powiedzieć, że jestem kulinarnym samoukiem. Pieczenie, gotowanie - sam poznawałem ich tajniki. Od zawsze uwielbiałem oglądać książki kucharskie (nieco później zacząłem je także czytać;)). Od zawsze marzyłem, żeby przygotowywać takie cuda, jakie tam widziałem. Dlatego też, gdy zaczynałem swoje kucharzenie, wiedziałem do czego dążę...i w teorii wiedziałem jak to osiągnąć. Rzeczywistość nie była jednak taka piękna...

W kwestii 'pichcenia' raczej nigdy nie zwracałem się z radą do mamy, czy babci. Zawsze mówiłem "JA SAM".. Ich ewentualne uwagi wysłuchiwałem dopiero, gdy efekt finalny wylądował na stole (do dziś nie znoszę, gdy ktoś kręci się w kuchni, gdy ja tam urzęduję;))..

Ale wracając do 'zawsze udającego się' mazurka...

W moim domu nigdy nie było tradycji pieczenia mazurków. Sam nie wiem dlaczego. Na wielkanocnym stole rządziły serniki i baby. Dlatego parę lat temu postanowiłem to zmienić (i dobrze się stało, gdyż dziś mogę stwierdzić, że tak jak przez cały rok kocham serniki, tak w Wielkanoc, czekam tylko na mazurka..).. I tak oto mazurek stał się drugim upieczonym przeze mnie ciastem w życiu (pierwszym był murzynek, o którymś kiedyś;))

Początki były jednak trudne.. Zaopatrzony w przepis, zamknąłem się w kuchni. Wrzuciłem do miski wszystkie składniki...i zacząłem wyrabiać ciasto. Nie wiedziałem jednak wtedy, że z kruchym ciastem trzeba się jakoś specjalnie obchodzić. Mając przed oczyma widok babci zagniatającej ciasto (jak się później okazało - drożdżowe), zacząłem zagniatać, wygniatać, ugniatać...aż ciasto przyjęło postać miękkiej, obślizgłej kluchy. Nie zrażając się tym, równiutko wyłożyłem ciasto w formie, zrobiłem 'śliczny' rancik..i do pieca. Jakże byłem zdziwiony, gdy ciasto, po upływie wskazanego czasu pieczenia, było wciąż mięciutkie. Mogłem zrobić tylko jedno..piec dalej.. Możecie sobie wyobrazić, iż mój pierwszy czekoladowy mazurek, okazał się być wyjątkowo twardym i wręcz brunatnym mazurkiem:))

Od tamtego czasu, mam bzika na punkcie kruchego ciasta. Jego 'produkcję' opanowałem niemalże do perfekcji;) Chyba nigdy nie piekłem dwa razy takiego samego - jest tyle możliwych kombinacji (kruche z żółtkiem, gotowanym żółtkiem, śmietanę, lodowatą wodą...)
Jednak w te święta, odkryłem genialne kruche ciasto. Ciasto, z którym polubię się na dłużej. Ciasto, które jak żadne inne zbliżone jest do mojego kruchego ideału (którym jest kruchy spód w wypiekach Magdy Gessler, co niestety nie jest tożsame, z kruchym spodem z przepisu p. Gessler)..



Mazurek czekoladowy - najlepszy

Kruchy spód ucierany (cytuję za Asią):

*150 g miękkiego masła
*70 g miałkiego (drobnego) cukru do wypieków lub 60 g cukru pudru
*1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
*150 g mąki pszennej
*75 g mąki ryżowej (można zastąpić ziemniaczaną)

Forma o wymiarach około 33 cm x 26 cm (mierzona po dnie)

Masło ucierać mikserem razem z cukrem przez około 6 - 7 minut. Dodać ekstrakt z wanilii oraz przesianą mąkę pszenną wraz z mąką ryżową. Miksować przez chwilę lub wygniatać ręką łącząc składniki w kulę. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na około 15 minut. Piekarnik nagrzać do 160 stopni.

Ciasto włożyć pomiędzy dwa arkusze papieru do pieczenia i rozwałkować na placek o grubości około 1/2 cm kształtem zbliżony do dna formy (nie musi być idealnie równy). Zdjąć górny arkusz papieru z rozwałkowanego ciasta. Placek przełożyć razem z dolnym papierem do formy, przyciąć nożem do wymiarów dna (można dokleić palcami brakujące miejsca).

Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 30 minut, na lekko złoty kolor. Wyjąć z piekarnika i ostudzić. Pociągając za papier do pieczenia wyjąć ostudzony spód mazurka na blat. Można już układać dodatki i dekorować.

Masa czekoladowa (też od Asi, przeliczona na formę o wymiarach 33 cm x 26 cm:

*320g gotowej masy kajmakowej
*80g tabliczki ciemnej czekolady deserowej
*5 łyżek mleka

Do małego rondelka wrzucić wszystkie składniki. Podgrzewać na małym ogniu, ciągle mieszając. Gdy powstanie jednolita masa, rozsmarować na spodzie.





Kuchnia Wielkanocna 2010

11 komentarze:

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Witam! U mnie było zupełnie podobnie! Przed laty stałam się odważną i niestrudzoną prekursorką mazurka w moim domu i odtąd na stałe gości na wielkanocnym stole. Twój wygląda naprawdę smakowicie, i co niesamowite, ja przygotowuję pomadę czekoladową w taki sam sposób, dodaje do niej jeszcze grubo siekane orzechy włoskie. Ja przepisy na moje tegoroczne mazurki zamieszczę już wkrótce.
Pozdrawiam serdecznie:)

Szarasia pisze...

To wszystko jak u mnie:)Też mazurków nikt nie piekł, kojarzyły mi się zawsze z tandetnie przybrana kluchą ze sklepu.Też pierwszy wygnieciony niczym drożdżowe i spieczony na murzynka.I też jeszcze cały czas eksperymentuję z ciastem,w tym roku trzy różne przepisy .Najlepsze,że wszystkie trzy były pyszne i kruche:)Wśród bliskich jestem teraz skuteczną propagatorką tego świątecznego wypieku.Sama nie przepadam za kajmakowymi i cytrusowymi,ale już czekoladowy z bakaliami to zupełnie inna bajka...Twój wygląda przepysznie!

Muscat pisze...

Kruche z czekoladą nie może być niedobre. A te margerytki z płatków migdałów są takie słodkie! :)

julia.julia. pisze...

W moim domu na stole były zawsze mazurki roboty mojej mamy :) Zadanie miałam ułatwione, bo przez wiele lat bacznie przyglądałam się przygotowaniom ;)

Paula pisze...

bardzo lubię czekoladowe mazurki! pewnie dlatego, że najbardziej ubóstwiam czekoladę pod każdą postacią... :)

myniolinka pisze...

u mnie także nie było tradycji "mazurkowej"... powiem więcej - nigdy mazurka nie jadłam... poczekam i za rok może sama upiekę:)
pozdrawiam :)

majana pisze...

Piękny mazurek i pięknie ozdobiony!
Pozdrawiam:)

Magoldie pisze...

Tak pieknie piszesz o swojej mazurkowej przygodzie, ze chyba kiedys bede musiala i ja sie za Mazura zabrac :)

Gosia pisze...

cudnie ozdobiony ten Twoj mazurek!!!! i przepis bardzo apetyczny,zapisuje :)
Pozdrawiam serdecznie :)

ilka_86 pisze...

przecudny ten Twój Mazurek!:) ja jeszcze nigdy nie robiłam:)

spencer pisze...

Anna-Maria Mmm z orzechami musi być jeszcze lepsze. Czekam z niecierpliwością na relację u Ciebie:)) Pozdrawiam

Szarasia Dzięki.. Powiem tak: patrząc na Twoją cudną 'śliwkę w czekoladzie', pomyślałbym, że mazurki pieczesz od zawsze.. Cudny jest!!

Muscat Dziękuję bardzo:)) Pozdrawiam

julia.julia. Jej zazdroszczę.. Ja nie dość, że nie widziałem, jak ktoś inny robi mazurek, to jeszcze nie próbowałem 'obcego' mazurka:((

Paula hehe to byśmy się polubili;) ja mam dokładnie tak samo.. Pozdrawiam

myniolinka Jak to się stało?? Musisz koniecznie nadrobić to niedopatrzenie.. Naprawdę warto - robi się je raz dwa, a wrażenia smakowe..niezapmniane;))

majana Dzięki:)) Ale muszę przyznać, że Twój mazurek też jest śliczny.. Pozdrawiam

Magoldie :)) Dzięki! Zabierz się koniecznie, tylko musisz uważać, mazurki uzależniają..

Gosia Dzięki wielkie! Pozdrawiam również..

ilka No nie.. Musisz to jak najszybciej nadrobić.. Mazurki są taakie pyszne..

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails