niedziela, 23 maja 2010

Brioszki czekoladowe z kremem waniliowym WP#74


Już od dłuższego czasu przyglądam się zmaganiom w Weekendowej Piekarni.. Nigdy jednak nie załapałem się na wspólne pieczenie, a to z braku czasu, a to z powodu innych, wcześniej zaplanowanych wypieków..

Jednak, gdy tylko zobaczyłem przepis wybrany przez Viridiankę, na tę edycję WP, nie mogłem się powstrzymać, musiałem upiec te pyszne brioszki. Wszak Viri wybrała dobrze mi znany przepis, i tak baaardzo przeze mnie lubiany;)) Jeszcze tego samego dnia pobiegłem do sklepu po wszystkie niezbędne składniki, a w piątek, zaraz po powrocie z zajęć, zabrałem się, za robienie ciasta, aby móc cieszyć się smakiem tych fantastycznych, maślanych bułeczek, podczas sobotniego śniadania.

Kto robił już te drożdżówki, wie zapewne, że praca z tym ciastem do najłatwiejszych nie należy.. Wgnieść taką ilość masła nie jest prostą sprawą..za to jaką relaksującą;)




Wczorajszy poranek, w pełni wynagrodził mi jednak trudy związane z wyrabianiem ciasta. Gdy osłaniając żaluzje, oślepiło mnie 'wściekle' świecące słońce na bezchmurnym niebie, od razu poczułem takiego kopa, że już dwie godziny później siedziałem na ogródku zajadając się pysznymi drożdżówkami.
Czy możecie wyobrazić sobie lepsze rozpoczęcie dnia, niż cieplutkie, słodkie briosze, jedzone na trawce, w gorący, słoneczny poranek?? Bo ja nie...tym bardziej teraz, widząc za oknem szare, zachmurzone niebo i liście drzew uginające się od ciężaru kropel wody...

Viri, dzięki wielkie za wybór tych pysznych bułeczek..dzięki nim, i otaczającej aurze miałem wczoraj wspaniałe, iście wiosenne śniadanko;)))

(przepis za Gospodynią tej edycji WP)



UWAGA: Ciasto i krem przygotowujemy w dzień poprzedzający pieczenie, ciasto musi spędzić w lodówce 12 godzin.

przepis podaję za Asią z Kwestii Smaku, z moimi drobnymi zmianami w nawiasach

BRIOSZKI CZEKOLADOWE Z KREMEM WANILIOWYM


składniki na 24 małe lub 16 większych sztuk

ciasto:

* 2 łyżeczki suchych drożdży instant
* 2 łyżki ciepłej wody
* 500 g mąki
* 50 g cukru
* 1 i 1/2 łyżeczki soli (ja dałam 1 łyżeczkę)
* 5 jajek
* 350 g niesolonego masła, bardzo miękkiego (ja swoje zmiększam pozostawiając przez noc w temp. pokojowej, dobrej jakości masło nie jest jednak na tyle miękkie nawet po tym czasie, więc warto potem przez 10-20sek ocieplić je w mikrofali - ale nie rozpuszczać!)

krem Pâtissière:

* 250 ml mleka
* 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
* 3 żółtka
* 50 g cukru (polecam użyć cukru z prawdziwą wanilią)
* 2 łyżki mąki ziemniaczanej (polecam zwiększyć ilość do 3-4, by krem był gęstszy i nie wypływał podczas rośnięcia oraz pieczenia bułeczek)

dodatkowo:

* 120 g posiekanej ciemnej czekolady deserowej
* 1 roztrzepane jajko z łyżką mleka na glazurę

Ciasto: Drożdże wymieszać z ciepłą wodą i odstawić na 10 - 15 minut (po tym czasie drożdże powinny się spienić, jeśli nic się nie dzieje, należy powtórzyć z innymi drożdżami). Do dużej miski przesiać mąkę, dodać rozpuszczone w wodzie drożdże, cukier, sól i 3 jajka. Składniki wymieszać drewnianą łyżką. Stopniowo dodawać pozostałe 2 jajka, wyrabiając ciasto ręką. Wyrabiać przez około 10 minut aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Można też wyrabiać mikserem, specjalnym hakiem do ciasta drożdżowego, początkowo na wolnych obrotach, później zwiększyć do średnich.
Stopniowo dodawać masło, po dwie łyżki, mieszając lub miksując. Szybko dodawać kolejne 2 łyżki masła, jak tylko poprzednie zmiesza się z ciastem. Miskę przykryć przeźroczystą folią i odstawić w ciepłe miejsce bez przeciągów, do czasu aż podwoi swoją objętość, na około 1 i 1/2 do 2 godzin. Uderzyć pięścią w ciasto, ponownie przykryć i wstawić do lodówki na noc.


Krem: Zagotować mleko w rondlu. W plastikowej misce ubić mikserem żółtka z cukrem, następnie zmiksować z mąką ziemniaczaną. Stopniowo dolewać gorące mleko, ciągle miksując. Przelać do rondla i zagotować. Gotować na średnim ogniu przez około 2 minuty lub dłużej, ciągle miksując. Zdjąć z ognia, wymieszać z ekstraktem z wanilii i przelać do czystej miski. Przykryć i schłodzić w lodówce.


Ciasto rozwałkować na lekko posypanej mąką powierzchni, na prostokąt o wymiarach około 30 x 45 cm, cienki na 1/2 cm. Rozsmarować zimny krem na powierzchni ciasta, posypać kawałeczkami czekolady. Złożyć krótsze boki ciasta do środka, tak aby spotkały się pośrodku, przekroić ciasto w tym miejscu na dwie części. Każdą połówkę pokroić w poprzek na 12 pasków (lub 8). Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w odległości 2 cm od siebie. Luźno przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na około 1 i 1/2 godziny.
Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Wierzch ciasta posmarować lekko roztrzepanym jajkiem. Piec na złoty kolor przez około 15 - 20 minut. Studzić na blasze ustawionej na metalowej kratce.

25 komentarze:

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Rewelacyjne! Ja też miałam dziś w planach brioszki, ale w końcu wyszła tarta, sorbet limonkowy, no i mogę Ci tylko pozazdrościć:) Zgadzam się z Tobą, że czynności związane z "obsługą" masła są niezwykle relaksujące!
Pozdrawiam serdecznie:)

spencer pisze...

Anna-Maria Hehe wiesz, pozazdrościć to co najwyżej mogę ja.. Brioszki, i owszem, były pyszne..ale, no właśnie, były.. Za to Ty wciąż masz i tartę i sorbet;))) Pozdrawiam

My pisze...

napewno zjadłąbym kilka takich pyszności :) brioszek jeszcze nie robiłam, ale kto wie... :)

Dziwnograj pisze...

Widziałam je już u Viri i podobnie jak Twoje wyglądają oblędnie ;) Muszę je koniecznie zrobić, nie wiem czy w terminie cukierni ale kiedyś na pewno! Zazdroszczę słońca bo u mnie nadal ponuro ;(

asieja pisze...

a na niedzielę już pewnie nic nie zostało..?
ja dzisiaj miałam takie przyjemne południe przesiedziane w ogrodzie, w słońcu. tylko takich pachnących bułeczek mi zabrakło.

Mafilka pisze...

Bardzo słoneczne, faktycznie :) I polecam Ci kakaowe, a mi już chodzą po głowie różne modyfikacje, bo wg mnie to ciasto samo w sobie jest genialne :)
Pozdrawiam :)
PS. Ja jeszcze mam ze trzy ;)

wiosenka27 pisze...

Wow, wyglądają tak, że zjadłabym je natychmiast. Ja niestety nie dałam rady ich zrobić ale napewno jeszcze mi się uda. Pozdrawiam:)

majana pisze...

O wow! Wyglądają tak apetycznie! Jejku,ależ bym wciągnęła teraz taką jedną.
Cudne są i piękne zdjęcia!:))

Pozdrowienia niedzielne :)

Olciaky pisze...

Cudne;)

viridianka pisze...

Spencer ależ mi miło, że mogłam przyczynić się do Twojego wiosennego, pysznego śniadanka (:

piękne zdjęcia, tyle w słońca, aż się chce zaśpiewać:
'tyle słońca w całym mieście
nie widziałeś tego jeszcze
popatrz o popatrz!'

dziękuję za wspólne pieczenie, jest mi ogromnie przyjemnie że ze mną piekłeś (:

majka pisze...

Peikne i pyszne miales sniadanko :) Drozdzowki wygladaja niezwykle apetycznie. Wprosilabym sie na takie sniadanko :)

Moje ciasto na drozdzowki dopiero wyrobione. Mam nadzieje, ze urosnie i ze i ja jutro bede mogla cieszyc sie ich smakiem :))

Pozdrawiam.

Gospodarna narzeczona pisze...

No no, żałuję że nie zaproszono mnie na to śniadanie. I miło mi przywitać w progach, a właściwie już na salonach, naszej piekarni.

lo pisze...

No tak, przepadłam. Tu jest wszystko co lubię i nie ma co liczyć, że ich nie upiekę. Piękne.

Bea pisze...

Ale sliczne!!! Szczegolnie na tym drugim zdjeciu wygladaja tak, ze natychmiast ma sie ochote po nie siegnac :)

Pozdrawiam!

anytsujx pisze...

Ślicznie Ci wyszły :)

kabamaiga pisze...

Gdzie się nie rozejrzę tam wszędzie te piękne brioszki. Kto mi przyśle jedną?

ilka_86 pisze...

piękne i bardzo apetyczne te Twoje brioszki:)) powodzonka w letniej sesji:)

kornik pisze...

Mniaaam. U mnie nie lubią czekolady, gdy pokazałam zdjęcie tych brioszek i zakomunikowałam, że piekę, usłyszałam tylko "ble, czekolada".
Muszą być pyszne, szczególnie w weekendowy, leniwy poranek:)

Magoldie pisze...

W koncu sie troche oderwales od nauki :)))
Piekne brioszki , napewno byly bardzo smaczne :)))

Atria C. pisze...

To żeś poszalał..
Ja też dzisiaj robię takie troszkę brioszki. Z rabarbarem.
Ale te z nadzieniem.. piknikowe..
I gdzie znalazłeś takie słońce?

myniolinka pisze...

też chyba muszę sobie sprawić trochę słońca... przymierzam się do nich w sobotę :) trochę za późno ale co tam:)

myniolinka pisze...

zapraszam do zabawy:
http://slodkieimpresje.blox.pl/2010/05/Zdjecie-nr-10.html
pozdrawiam :)

Polka pisze...

A ja nie piekłam ech. Mogę tylko pomarzyć o błogim smaku i zapachu tych maleństw...
To naprawdę Twój debiut w Piekarni?
No to teraz wpadłeś po uszy będziesz piekł dp końca świata :D

kornik pisze...

No i gdzie ten skubany skubaniec?;)

kostka pisze...

No nie mogę zaprzeczyć że wyrosło prawidłowo - miałam nawet pewne obawy, czy nie wybierze się na wędrówkę po piekarniku ;)
A że jest banalne i szybkie w wykonaniu...nocą piecze się najlepiej!

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails