wtorek, 30 marca 2010

Ciasteczka.. Kruche. Maślane. Pyszne...



Uwielbiam jeść drobne, kruche ciasteczka. Kocham ich maślany smak. Gdy sięgnę po jedno, nie mogę przestać - biorę drugie, trzecie..aż nie będzie już co brać;))
Nie lubię jednak robić tych drobnych, kruchych ciasteczek. A może powinienem napisać 'nie lubiłem'.. Tak, nie lubiłem! Do wczoraj..

Moje dotychczasowe 'ciasteczkowe' przygody, a raczej jedna przygoda, dość skutecznie zniechęciły mnie do podejmowania kolejnych prób. Na baaardzo długi czas.

Za ciastka wziąłem się po raz pierwszy wiele lat temu. Miałem wówczas może 12 lat i 'fazę' na wszystko co 'angielskie': nie piłem nic innego, niż 'English breakfast tea, namiętnie oglądałem BBC mimo że nie wiele tam rozumiałem, na święta Bożego Narodzenia domagałem się puddingu, a na biurku miałem oprawione zdjęcie królowej Elżbiety II, w której po cichu...się podkochiwałem;))
Dlatego też, gdy znalazłem przepis na 'angielskie ciasteczka'..po prostu musiałem je zrobić.

Jak to ja, nikogo nie dopuściłem do pomocy. Wyrzuciłem wszystkich z kuchni, otworzyłem książkę kucharską i zabrałem się do pracy. Po 10 minutach miałem wszystkiego serdecznie dość!! Ciasto w ogóle nie chciało ze mną współpracować, było tak twarde, że swoimi wątłymi rączkami, którymi ledwo trzymałem wałek, nie dawałem sobie z nim rady. Gdy już w końcu udało mi się uzyskać odpowiednią grubość ciasta, ów ciasto okazało się tak kruche, że ciasteczka łamały mi się w dłoniach, gdy przenosiłem je na blachę. I choć końcowy efekt smakowy był genialny, pot i łzy towarzyszące mi podczas robienia tych Biscuits, zniechęciły mnie na długie lata, do podjęcia jakiejkolwiek ciasteczkowej próby.

Poza tym, nie musiałem - kilka lat później odkryłem małą piekarenkę, z której 'kruche domowe' jem do dziś..

Gdy kilka dni temu zobaczyłem na jednym z moich ulubionych blogów - w Ilonkowie, śmietankowe ciasteczka, zakochałem się w nich od pierwszego wejrzenia. Ich kolor, taki maślany, podbił moje serce;) Postanowiłem zaryzykować, wypróbować...i nie żałuję. A wręcz przeciwnie! Ciastka są przepyszne. Kruche, delikatne, takie listkujące. Bardzo podobne do ciasta francuskiego. Mniami...

Ciasteczka robi się w 5 minut, dosłownie. Byłem tym faktem tak mile zaskoczony, że postanowiłem iść na żywioł i upiec coś jeszcze. Otworzyłem listę przepisów 'do wypróbowania' i odnalazłem ciasteczka, o których marzyłem od dawna, ale jakoś nigdy nie miałem odwagi ich upiec. Ujął mnie ich ich wygląd..i nazwa. Melting moments.. Muszę przyznać, że doskonale oddaje ona charakter tych ciastek. One naprawdę rozpływają się w ustach.. Są obłędne..

Reasumując: Uwielbiam jeść drobne, kruche ciasteczka..i uwielbiam je robić...

ŚMIETANKOWE CIASTECZKA Z CUKREM



Składniki na około 60 sztuk:

* 28 dag mąki pszennej
* 25 dag masła (jak najlepszej jakości - ja do kruchego ciasta ZAWSZE używam
masło z Kościana)
* 5 łyżek gęstej śmietany
* 1 żółtko
* 1 białko do posmarowania, cukier kryształ do posypania

Wszystkie składniki zagnieść i rozwałkować, wykrajać niezbyt cienkie ciasteczka. Posmarować białkiem i posypać cukrem (mocno, bo w składnikach ciasteczek nie ma przecież cukru). (Ja włożyłem już wycięte ciastka na ok godz. do lodówki). Piec na blaszce wysmarowanej margaryną i posypanej kaszą manną około 17 - 20 minut, w temperaturze 175ºC, aż będą lekko zarumienione.



(Zamiast bawić się w smarowanie blachy, piekłem ciasteczka na pergaminie. I chyba troszkę za długo je przetrzymałem w piecu, gdyż, niestety, nie są już tak śliczne, jak te u Ilki:((


MELTING MOMENTS




*210g mąki
*60 gram skrobi kukurydzianej (użyłem śmietankowego budyniu bez cukru)
*1/4 łyżeczki soli
*30g cukru pudru
*227g masła w temp. pokojowej
*1 łyżeczka esencji waniliowej

*cukier puder do obtoczenia

Wymieszać mąkę, skrobię i sól. Odłożyć. W drugiej misce 'ubić' mikserem masło z cukrem (ok. 2min), dodać esencję. Do masła dodać suche składniki, dokładnie wymieszać. Szybko zagnieść, uformować kulkę, włożyć na godzinę do lodówki.
Formować z ciasta kuleczki o średnicy ok. 2,5 cm, układać na pergaminie.

Piec 12-15 minut w temp ok. 177st. C.

Odstawić do przestygnięcia na ok 5-10 minut, po czym obtoczyć każde ciastko w cukrze pudrze.


piątek, 26 marca 2010

Zapiekanka z kaszy jaglanej ze śliwkami



Kasza jaglana.. Wiedzieliście, że jest to ‘królowa’ wśród kasz?? Ja przyznaję się bez bicia – nie wiedziałem. Tak naprawdę, to do dzisiejszego dnia, nie wiedziałem za bardzo co to w ogóle jest za kasza. Nigdy wcześniej jej nie jadłem..

Dlatego też, gdy ponad pół roku temu, mama kupiła kaszę jaglaną (chyba chciała odświeżyć smak, z zamierzchłych czasów jej dzieciństwa;)) z niemałym zdziwieniem odłożyłem ją na półkę, razem z innymi zbożowymi. Nie mając pojęcia co to jest, nie planowałem samemu jej wykorzystać…aż do wczoraj…

Na swoim blogu Kuba zorganizował konkurs. Ze świetnymi nagrodami. Pisakami do dekorowania. Któż by nie chciał takiego cudeńka;)) Od razu postanowiłem coś przygotować.
Otworzyłem zakładkę ‘Ulubione’ i wybrałem jeden z zapisanych przepisów z tego blogu.. Zapiekankę z kaszy jaglanej ze śliwkami.




Przypomniałem sobie o kaszy, która jak się okazało, w jakiś tajemniczych okolicznościach, przez owo pół roku zawędrowała na samo dno regału – świadczy to o jej popularności w moim domu. Notabene, termin przydatności do spożycia kaszy, upływał za 24dni., tak więc wszelkie okoliczności sprzyjały zrobieniu właśnie tej potrawy..

Nie obyło się jednak bez przygód podczas pichcenia tej pysznej zapiekanki. Wykonałem już wszystkie przygotowania: kasza się gotowała, piekarnik nagrzewał, zmiksowany ser czekał, podobnie jogurt i chałka… Układałem właśnie śliwki na pierwszej porcji kaszy, kiedy mym oczom ukazały się dwa jajka czekające na swoją kolej.. Zapomniałem o jajkach.. No ok., bez paniki, sprawdźmy, gdzie muszę je dodać. Czytam raz, czytam drugi raz, a w przepisie ani słowa o jajach. Koniec końców, dodałem do je sera (tak też podałem w przepisie), i chyba nie był to zły wybór, gdyż zapiekanka wyszła PRZEPYSZNA!!!

Bardzo smaczna, ciekawa, no i dużo zdrowsza alternatywa, dla jakże lubianego przeze mnie zapiekanego ryżu z jabłkami.

Idealnie spisze się zarówno jako obiad, jak i deser.

Gorąco polecam..



ZAPIEKANKA Z KASZY JAGLANEJ ZE ŚLIWKAMI

Składniki:
*2 szklanki kaszy jaglanej
*250 g białego sera
*pół chałki
*2 jajka
*3 łyżki miodu
*500 g mrożonych śliwek
*1 szkl. mleka
*2 szkl. jogurtu
*4 łyżki masła
*laska wanilii
*bułka tarta do posypania

Przygotowanie:
Kaszę ugotować z czterema szklankami wody – powinna być nieco rozklejona. W tym czasie bułkę pokroić w plasterki, a śliwki rozmrozić.

Biały ser zmiksować z łyżką miodu, miąższem laski wanilii, jajkami i odrobiną mleka. Resztę miodu wymieszać z jogurtem.

Żaroodporne naczynie wysmarować masłem i posypać ścianki i dno bułką tartą.
Na spód wyłożyć połowę kaszy, na której poukładać namoczone w mleku kawałki bułki, wiórki masła, biały ser i śliwki. Całość przykryć resztą kaszy i polać połową jogurtu.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na około 45 minut.

Przed podaniem polać resztą jogurtu.






niedziela, 21 marca 2010

Sernik z brzoskwiniami..


Wiem, wiem, wstyd się przyznać..ale to mój debiut, jeśli chodzi o ten serniczek.. Nigdy go nie jadłem, nigdy, tym bardziej, go nie piekłem. Sam nie wiem dlaczego.. Nie mogę powiedzieć, że nie znałem wcześniej tego ciasta, jest to niewątpliwie jeden z wypieków, obowiązkowo goszczących "u cioci na imieninach".. Ale z bliżej nieokreślonych powodów, jego kawałek nigdy nie trafił na mój talerzyk.

Kolejne trudne pytanie: dlaczego nigdy go nie upiekłem?? Wszak mam w swoim dorobku już kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt serników-piekłem londyński, nowojorski, rosyjski. Ten jednak, bardziej tradycyjny, zawsze pozostawał przeze mnie niedoceniony i zapomniany.

Gdy kilka dni temu zobaczyłem sernik z brzoskwiniami u Myniolinki, coś we mnie pękło;) i postanowiłem go wreszcie spróbować. Jako że twaróg jest składnikiem, który zawsze staram się mieć w lodówce (nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie mnie ochota na sernik), postanowiłem upiec go jeszcze tego samego wieczoru..

Po serniku nie zostało już śladu, jednak wciąż czuję jego kremowy smak, przełamany kruchym, maślanym ciastem i słodyczą brzoskwiń.. Mniam..

Dzięki temu doświadczeniu przekonałem się, że zanim wyruszę w 'kulinarną podróż' po świecie, wpierw trochę lepiej zaznajomię się z naszą polską, tradycyjną kuchnią... Bo chyba warto...

Przepis cytuję za autorką.



SERNIK Z BRZOSKWINIAMI
(mój sernik wyszedł nieco niższy, niż Myniolinki, gdyż z powodu gapiostwa, a może i późnej pory, kiedy go piekłem, wziąłem nieco większą blachę)

Składniki na ciasto:

* 3 szklanki mąki tortowej
* 25 dkg masła
* 5 żółtek
* 2 łyżki cukru
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wszystkie składniki zagnieść. Ciasto podzielić na 2 części, owinąć w folię i włożyć na ok. 2 godziny do zamrażarki.

Składniki na masę serową:

* 1 kg półtłustego twarogu (zmielonego dwukrotnie)
* 3 jajka
* 0,5 kostki masła
* 3/4 szklanki cukru
* 1 łyżka cukru z wanilią
* 2 łyżki mąki ziemniaczanej

Jajka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Nadal ucierając dodać masło i partiami dodawać twaróg. Na koniec wmieszać mąkę ziemniaczaną.

Ponadto:

* puszka brzoskwiń
* 5 białek
* 0,5 szklanki cukru

Brzoskwinie pokroić w grube plasterki. Białka ubić na sztywną pianę pod koniec dodając cukier.

Wykonanie:

Blachę o wymiarach 25x30 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód formy zetrzeć na tarce jedną część ciasta. Na ciasto wyłożyć masę serową a na niej plastry brzoskwiń. Następnie rozsmarować ubitą pianę i zetrzeć na wierzch drugą część ciasta. piec ok. 1 godziny w temp. 180°C.

czwartek, 18 marca 2010

Szpinakowe pancakes...dietetyczne;)



Kto powiedział, że jedzenie niskokaloryczne jest mdłe, nijakie i niedobre??? Na pewno nie ja!! A oto dowód..

Czasem przychodzi taki przykry moment, kiedy dowiadujesz się (zazwyczaj od lekarza), że na jakiś czas powinieneś wykluczyć określone produkty ze swojego 'jadłospisu'.. Dla osoby takiej jak ja, która kocha gotować, i która lubi dobrze zjeść, informacja, że przez kilka dni (na szczęście TYLKO kilka dni) powinienem zredukować ilość tłuszczu do minimum, nie była zbyt zachwycająca..

Ale postanowiłem się nie załamywać i przetrwać tamten okres, rezygnując z tłuszczu, ale nie rezygnując z pysznego jedzenia. I tak, w wyniku mojego 'kuchennego kombinowania' powstały te pyszne placuszki. Pyszne na tyle, ie pomimo tego, że mogę już wszystko normalnie jeść, bardzo często wracam do tych pancakesów, bo je po prostu uwielbiam..

Polecam je każdemu, bo są pyszne, zdrowe, a do tego, co dla niektórych bardzo ważne..bardzo dietetyczne...




DIETETYCZNE SZPINAKOWE PANCAKES
(w nawiasach podałem drobne zmiany, które teraz czasem wprowadzam dla urozmaicenia, które wiążą się niestety ze znacznym wzrostem kalorycznyści)

*250g zamrożonego, mielonego szpinaku
*100g chudego twarogu (można zastąpić ricottą)
*10g otrąb owsianych
*25g mąki pszennej typ2000
*2 białka
*sól, pieprz, gałka muszkatołowa

(*40g startej gorgonzoli lub jakiegoś żółtego sera)

Szpinak dobrze odparować na patelni, dodając pod koniec szczyptę soli (jeżeli zamierzać dodać gorgonzolę, pominąć), pieprzu i świeżo startej gałki.

W misce wymieszać twaróg z lekko przestudzonym szpinakiem, dodać otręby. Odstawić na 5 minut.

Białka ubić na sztywno. Do miski ze szpinakiem i twarogiem dodać mąkę i pianę z białe, dokładnie, ale delikatnie wymieszać. (Dodać starty ser, wymieszać)

Rozgrzać dobrze patelnie, pokrytą nieprzywierającą powłoką. Smażyć małe placuszki z obu stron.

Można podać z kleksem odtłuszczonego jogurtu (lub śmietany).


sobota, 13 marca 2010

Maślankowe pancakes z wanilią...


Kocham pancakes!!!

Nie ma chyba lepszego sposobu na udane rozpoczęcie weekendu, niż solidna porcja pachnących i puszystych pankejków.. Przynajmniej ja lepszego nie znam;) Efekt jest taki, że od kilku miesięcy, każdy sobotni poranek zaczynam tak samo - właśnie od nich. Mimo to, nigdy mi się one nie znudzą... Dlaczego?? Pancakes to naprawdę genialny wynalazek - są ultraszybkie - bach do miski, mikser w dłoń..i na patelnie; są ultrawygodne - można je robić bez żadnego przepisu, a i tak wyjdą; ultrawszechstronne - można dodać do nich chyba wszystko, dzięki czemu można za każdym razem uzyskać zupełnie inny smak; czy wreszcie, są ultrapyszne...

Tak, każdy sobotni poranek jest taki sam - placuszkowy, jednocześnie jednak, każdy sobotni poranek jest inny, dzięki zupełnie innym dodatkom.. I to jest piękne;)

Kiedy kilka dni temu zobaczyłem na blogu Agaty te iście 'napompowane' pankejki, od razu wiedziałem, co zjem w sobotę. Zrobiłem, spróbowałem...i nie żałuję..
Wyszły dokładnie takie, jakie powinny - mięciutkie, bardzo napuszone, pyszne..

Polecam...





Maślankowe pancakes z wanilią

Składniki (na ok. 20 sztuk):
2 filiżanki (ok.240 ml) mąki
2 filiżanki maślanki
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki cukru
2 jaja
2 łyżki oleju
nasionka z 1/2 laski wanilii

Przygotowanie:
Żółtka lekko ubić z olejem i maślanką. Dodać mąkę z pozostałymi suchymi składnikami oraz ziarenkami wanilii i cukrem. W drugiej misce ubić na sztywno białka. Delikatnie połączyć ciasto z białkami. Smażyć na teflonowej patelni (bez tłuszczu) do zarumienienia placuszków. Podawać ciepłe z odrobiną masła i syropem klonowym albo konfiturą.


poniedziałek, 8 marca 2010

Dzień Kobiet..jak pysznie jest w Święto Kobiet...



Cóż, miałem zupełnie inne plany kulinarne na Dzień Kobiet..bardziej wyszukane, bardziej wyjątkowe.. Niestety, już pan profesor, wraz ze swoim kolokwium, dość skutecznie ograniczył czas spędzony przeze mnie w kuchni do minimum;(((

Dlatego w tym roku mama z siostrą musiały zadowolić się prostymi i szybkimi, aczkolwiek wybornymi przysmakami;))

Spaghetti z sosem gorgonzola
(przepis z Nowa Kuchnia Polska - dodatku do GW)



*400g makaronu spaghetti
*1,5 łyżki masła

SOS:

*150g sera gorgonzola
*4-6 listków świeżej szałwii
*1 szklanka śmietanki 12%
*1 łyżeczka zielonego marynowanego pieprzu
*1 łyżka mleka
*szczypta nitek szafranu
*1 łyżka brandy
*sól
*pieprz kajeński

Sos: szafran rozpuścić w gorącym mleku, wlej do rondla ze startym serem, szałwią, śmietanką i zielonym pieprzem. Podgrzewać, mieszając, aż ser się roztopi. Wlać brandy, przyprawić solą i pieprzem.

Makaron ugotować al dente, odcedzić, wymieszać z masłem.
Podawać z gorącym sosem.

Obiadek pyszny i szybki. I do tego jak cudownie się prezentował w miseczkach okraszony migdałami, z zielonym przybraniem;)

A na deser...to co lubię najbardziej...SERNIK!! A co! Ten, z tego przepisu, jest doskonały, taaki kremowy.. Pycha! Polecam gorąco!!!



Piekłem go już nie raz, zazwyczaj jednak na tym obłędnym spodzie. Wczoraj niestety, z braku czasu, musiałem iść na łatwiznę i zrobić ciasteczkowy spód. No cóż, powiem tylko, że spód z mojej porcji..wylądował w koszu (fuj! Nie lubię ciasteczkowych spodów!!)

Sernik rosyjski
(z moimi zmianami)



SPÓD:

*250g ciasteczek Digestive
*125g roztopionego masła

Ciasteczka zmiksować, wymieszać z roztopionym masłem. Wykleić dno tortownicy o średnicy 28cm. Schłodzić w lodówce.


MASA:

*700 g twarogu na sernik
*200 g miękkiego białego sera, np. ricotty
*1,5 szklanki cukru (dałem 1 i wciąż był bardzo słodki)
*6 dużych jaj, rozdzielonych
*sok i skórka z cytryny (zastąpiłem ziarenkami z jednej laski wanilii + trochę . esencji)
*3 łyżki mąki (dałem skrobię)
*1 szklanka tłustej śmietany (dałem kremówkę 30%)
*ew. szklanka sułtanek (pominąłem)

W dużej misce utrzeć oba rodzaje sera i dodać szklankę cukru (u mnie pół). Zmiksować do uzyskania gładkiej masy. Dodać po kolei żółtka, po każdym dokładnie ucierając masę. Dodać sok i skórkę z cytryny (u mnie wanilia), oraz mąkę i dalej miksować.

W drugiej misce ubić białka jaj, aż się spienią. Nie przerywając miksowania wsypać pół szklanki cukru i zwiększyć prędkość ubijania na maksymalną.

W trzeciej misce ubić kremówkę na sztywno.

Ostrożnie wlewać białka i śmietanę do masy serowej i dokładnie wymieszać. Przelać na spód, ewentualnie posypać powierzchnię rodzynkami i wymieszać masę.

Piec 10 minut w 200 stopniach, a następnie godzinę w 150stC (piekłem 45 minut). Pozostawić sernik do ostygnięcia w piekarniku. Gdy ostygnie, wyjąć i włożyć na noc do lodówki.



I na zakończenie.. Korzystając z okazji.. Wszystkim kobietom.. Wszystkiego najlepszego.. Samych sukcesów..Zwłaszcza tych kulinarnych;))

piątek, 5 marca 2010

Brioche.. Uwielbiam..



Od kiedy tylko pamiętam, ciasto drożdżowe było moim najbardziej znienawidzonym ciastem... I choć uwielbiałem jego delikatny zapach..gdy tylko mym oczom ukazywał się drożdżowy placek z jabłkami, głośno wyrażałem swoje niezadowolenie i bez ukrywanego zniechęcenia, wychodziłem z kuchni (muszę jednak przyznać, że później po cichutku wracałem, i wyjadałem przepyszną babciną kruszonkę, szczególnie te większe grudki, pozostawiając po sobie widoczne ubytki w cieście;))

Z czasem babcia, chcąc mnie przekonać do tego ciasta, specjalnie dla mnie, jabłka zastępowała innymi owocami: porzeczkami, jagodami, truskawkami, czy śliwkami. Powoli, powolutku zacząłem jadać coraz to większe kawałki drożdżówki, jednak tak do końca, nigdy się do niej nie przekonałem...

Dziś jest inaczej.. Nie wiem, czy to kwestia zmiany upodobań, czy też wypróbowywania coraz to nowych, innych, lepszych przepisów.
Widząc cieplutką, maślaną brioszkę, nie mogę się powstrzymać.. Sięgam po jedną, potem po następną..i jeszcze jedną;)



Uwielbiam brioche z tego przepisu.. Jest perfekcyjna.. Ze wstydem muszę jednak przyznać, że całonocne oczekiwanie na te genialne maślane bułeczki jest ponad moje siły.. Dlatego też, gdy tylko zobaczyłem dziś rano "Brioche błyskawiczna do odrywania" nie mogłem się powstrzymać-wracając z zajęć kupiłem wszystkie składniki i zabrałem się do roboty..

Ich smak..idealnie maślany..podbił moje serce od pierwszego kęsa..

Polecam każdemu, do śniadania, do południowej kawki, na podwieczorek... Kiedy tylko będziecie mieli ochotę na coś pysznego...

(W oryginalnym przepisie, brioche były nadziewane dżemem pomarańczowym, oraz polane sosem waniliowym - pominąłem dodatki, żeby niczym nie zakłócić tego maślanego aromatu...i nie żałuję..)



Brioche błyskawiczna do odrywania


Ciasto:
*370 g mąki pszennej tortowej
*50 g drobnego cukru
*7 g (1 saszetka) suszonych drożdży instant
*1 łyżeczka soli
*100 ml letniego mleka (wymieszałem pół na pół z kremówką)
*3 jajka (robiąc z połowy porcji zastąpiłem 2 żółtkami)
*170 g miękkiego masła

Przygotowanie:

* Do miski przesiać mąkę, dodać cukier, drożdże, sól, mleko i jajka. Wymieszać składniki drewnianą łyżką lub mieszadłem miksera. Wyrabiać ręką przez 10 minut lub 5 minut za pomocą mieszadła a później haka miksera. Następnie dodawać miękkie masło, cały czas wyrabiając rękami (10 minut) lub miksując (5 minut). Na koniec otrzymamy gładkie, elastyczne ciasto, które z łatwością będzie odchodziło od ręki i boków miski. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia.

* Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto podzielić na 12 równych części. Formować placki, w środek wkładać po 1 łyżce dżemu pomarańczowego, zlepiać brzegi i formować kulkę. Układać w formie łączeniem do dołu, jedna kulka obok drugiej. Odstawić na 1/2 godziny do podrośnięcia. Piekarnik nagrzać do 180 stopni.

* Wierzch ciasta posmarować roztrzepanym jajkiem i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec przez 30 minut. Mniej więcej w połowie pieczenia, gdyby wierzch był już odpowiednio zrumieniony, uchylić piekarnik i szybko położyć na bułce kawałek folii aluminiowej. Po upieczeniu od razu wyjąć bułkę z piekarnika. Po 15 minutach zdjąć obręcz z formy i studzić jeszcze przez kilkanaście minut.


Related Posts with Thumbnails