czwartek, 29 lipca 2010

Risotto z kurkami..na pożegnanie..


Ostatnie upały, myślę, że nie tylko mnie, skutecznie zniechęciły do wypieków, czy długiego gotowania. Na szczęście, wreszcie przyszedł przyjemny chłód, a wraz z nim chęć do kucharzenia.
Korzystając z okazji, od razu rzuciłem się na przepis, na który czaiłem się od dawna - risotto z kurkami. Czy tym małym, uroczym, żółtym grzybkom potrafi się ktoś oprzeć?? Ja na pewno nie...
Gorąco polecam każdemu, kto kocha kurki, i wciąż poszukuje dla nich 'godnej' oprawy;))

I na dziś...tyle.. Wracam do jakże znienawidzonego przeze mnie pakowania, albowiem jutro wreszcie wyjeżdżam na zasłużone wakacje:)))) Z tegoż względu nie będzie mnie tutaj z trzy tygodnie.. Chyba że uda mi się gdzieś przemycić dla Was jakiś smakołyk w tym czasie, zobaczymy;))
W każdym razie obiecuję powrócić do Was z licznymi świetnymi pomysłami na różne słodkie łakocie, jak i bardziej wytrawne cudeńka:)))

Do zobaczenia wkrótce..



RISOTTO Z KURKAMI

(4 porcje, takie jak na zdjęciu
przepis inspirowany tym;)))

*3 szklanki bulionu drobiowego
*4 łyżki masła
*250g kurek, opłukanych
*2 łodyżki świeżego tymianku, same listki
*0.5 szklanki białego wina
*0.5 szklanki śmietanki kremówki
*2 szalotki, posiekane w drobną kosteczkę
*1 szklanka ryżu Arborio
*0.25 szklanki startego parmezanu + kilka płatków do dekoracji
*sól
*czarny pieprz
*2 łyżki natki pietruszki, posiekanej
*duża garść rukoli

Bulion ogrzewać na wolnym ogniu.

Rozpuścić 1.5 łyżki masła w rondlu. Dodać kurki i liście tymianku. Dusić ok 5 min na średnim ogniu, mieszając od czasu do czasu.
Wlać wino do rondla, zwiększyć płomień, doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować aż objętość wina zmniejszy się o połowę, tj. ok 3-5min. Dodać śmietankę, dokładnie wymieszać, gotować przez 2-3 min. Wyjąć kurki z rondla, odłożyć.
Do rondla wrzucić 1.5 łyżki masła. Rozpuścić. Dodać posiekane szalotki i gotować ok 2-3 min, aż staną się przeźroczyste. Dodać ryż i dokładnie wymieszać, tak żeby wszystkie ziarenka pokryły się maślanym sosem. Smażyć aż ryż się zeszkli, 2-3 min.
Zmniejszyć ogień. Wlać 0.5 szklanki gorącego bulionu, mieszać, aż ryż wchłonie cały płyn. Dodać następne 0.5 szklanki bulionu, ponownie mieszać, aż ryż wchłonie płyn. Czynność powtarzać, aż skończy się bulion.
Wmieszać grzyby do ryżu. Doprawić solą i pieprzem. Dodać ostatnią łyżkę masła oraz starty parmezan. Wymieszać.
Na talerzu ułożyć trochę rukoli. Porcję risotta przełożyć do filiżanki/miseczki, odwrócić dnem do góry, na rukoli. Posypać natką pietruszki oraz wiórkami parmezanu. Całość ozdobić świeżo zmielonym pieprzem.



poniedziałek, 26 lipca 2010

Sałatka z grillowanymi brzoskwiniami i miętowym serem feta


Dziś krótko, ale pysznie... Przyznaję, miałem zaplanowany na dziś inny wpis, inny przepis, ale co tam, może on jeszcze chwilkę poczekać.

Dziś zapraszam na PRZEPYSZNĄ sałatkę. Sałatkę, którą zobaczyłem po raz pierwszy trzy dni temu, i od tego czasu zdążyłem przygotować ją dwukrotnie. Ba! Wy też ją zapewne widzieliście, gdyż kilka dni temu serwowały ją Kabaimaga, wraz z Wiosenką. Prezentuję ją jednak i tutaj, u siebie, wszystkim tym, którym gdzieś tamta 'blogowa premiera' sałatki umknęła, albowiem jest ona naprawdę fantastyczna.

słodka brzoskwinia - słona feta,
miękki owoc - chrupka sałata
ciepłe 'ćwiarteczki' - zimny ser.

Sałatka kontrastów, które w fajny sposób wzajemnie się przeplatają i uzupełniają.

Polecam serdecznie, jako przekąskę, czy lekki obiad.



SAŁATKA Z GRILLOWANYMI BRZOSKWINIAMI I MIĘTOWYM SEREM FETA

(przepis za Kabamaigą, z moimi zmianami w nawiasach)

Składniki:

*1 łyżeczka oliwy
*4 dojrzałe brzoskwinie lub nektarynki, pocięte na kawałki
*Skórka i sok z 1 cytryny (połowę soku z cytryny zastąpiłem trzema łyżkami octu malinowego)
*200 g mieszanki sałat
*1 mała czerwona cebula, cienko pokrojona
*150 g groszku cukrowego, przepołowionego (fuj;) pominąłem z pełną premedytacją..)
*2 łyżki posiekanej mięty
*200 g sera feta, rozkruszonego
*Świeżo zmielony pieprz

Wykonanie:

Patelnię grillową lub zwykłą posmarować połową oliwy i rozgrzać aż się lekko zadymi (tudzież rozpalić prawdziwego grilla). Brzoskwinie obtoczyć w soku z cytryny (gdy robimy na grillu - sok z cytryny mieszamy z połową oliwy). Położyć stroną bez skórki na patelni i smażyć przez około 2-3 minuty. W dużej misce wymieszać pozostałą oliwę i sok z cytryny, skórkę z cytryny, sałaty, cebulę, groszek i miętę. Podzielić na 4 porcje i nałożyć do misek / talerzy. Na wierzch położyć brzoskwinie i rozkruszony ser feta. Doprawić pieprzem i podawać ciepłe.

wtorek, 20 lipca 2010

Toż to znowu ja...i moje cytrynowe bułeczki z malinami.. WP#81



"Studenci medycyny tak mają..nigdy nie mają na nic czasu.
A jak już go mają...to i tak nie potrafią go wykorzystać"

Takie słowa usłyszałem ostatnio od jednego pana doktora podczas moich wakacyjnych praktyk w szpitalu.. Cóż, chciałbym się z nim nie zgodzić...ale coś w tym jest. Od jakiegoś czasu mam już wakacje:))) Sesja zakończona, a teraz, już ostatnie dni praktyk. Tak, wiem, dłuuuugo mnie tu nie było. Pomyślicie: pewnie po masakrycznych egzaminach leży teraz do góry brzuchem i nie chce mu się nawet palcem kiwnąć;)) Otóż nie. Mam wakacje, a ja, zamiast wylegiwać się na słoneczku, rozluźniony, zrelaksowany...biegam spięty całymi dniami, z przerażeniem patrząc na zegarek i licząc 'ile się tym razem spóźnię na kolejne spotkanie?'.. Skąd ten pośpiech? Skąd to spięcie? Ano pan doktor ma rację. Chyba gdzieś w tym całym swoim studiowaniu zatraciłem zdolność do gospodarowania swoim wolnym czasem. Trochę nieudolnie staram się nadrobić wszystkie zaległe spotkania ze znajomymi, które od jakiegoś już czasu odraczałem na 'po sesji'.. I teraz mam, biegam z miejsca na miejsce, ze spotkania na spotkanie, z imprezy na imprezę.. I ciągle nie mam na coś czasu...
A prawda jest taka, że tego straconego czasu już nie da się nadrobić..ale próbować zawsze można;)

Ale dość użalania się nad sobą..do rzeczy.. Tym razem wracam do Was wraz z bułeczkami, które Majanka wybrała do lipcowej edycji Weekendowej Piekarni, z pokaźnych zasobów Liski. Wracam z bułeczkami, niezwykle puszystymi, delikatnie cytrynowymi, słonecznie żółtymi.. Muszę przyznać, że szczególnie ujął mnie ich piękny kolor (wynikający zapewne z użycia prawdziwych, wiejskich jaj), oraz genialny zapach unoszący się w domu podczas ich pieczenia..

Od siebie dodałem jedynie kilka malin dodanych do środka kilku bułeczek, dla pełniejszego smaku, większej wilgotności...i ślicznego wyglądu;))

Dziś tylko tyle.. Biegnę nadrobić zaległości u Was, na Waszych blogach.. Troszkę się tego uzbierało...
Pozdrawiam serdecznie...i obiecuję, że z następnym wpisem nie będę się już tak ociągać;)))

Majanko, dziękuję za wybranie tego smakowitego przepisu...

BUŁECZKI DELIKATNIE CYTRYNOWE WP #81



Ciasto:
* 300 g mąki (użyłem ok. 310g)
* 6 g drożdży świeżych (lub 1 łyżeczka drożdży instant)
* 100 ml mleka
* 60 g cukru
* 60 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
* 2 jajka
* skórka starta z 1 cytryny
* 3/4 łyżeczki soli

Do posmarowania i posypania: 1 jajko, płatki migdałów

Ew. kilka malin do włożenia do środka bułeczek



Wykonanie:

Mąkę przesiać, zrobić w niej wgłębienie. Wkruszyć drożdże i rozpuścić je w części mleka wymieszanego z 1 łyżeczką cukru. Pozostawić na 5 minut.
Po wyrośnięciu zaczynu dodać resztę składników, mleko wlewać stopniowo. Wyrabiać ok. 10 min, aby uzyskać miękkie, elastyczne ciasto.
Pozostawić do podwojenia objętości na 2-2,5 h.

Wyrośnięte ciasto położyć na blacie, delikatnie nacisnąć, by odgazować i podzielić na 9 części. Z każdej uformować bułeczkę (niektóre nadziałem malinami) i ułożyć je obok siebie w wysmarowanej masłem blaszce o średnicy 20 cm (użyłem tortownicy o średnicy 16 cm)
Przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania (około 1,5 godziny).
Bułeczki posmarować jajkiem wymieszanym z łyżeczką wody, posypać płatkami migdałów.

Piekarnik nagrzać do 200 st C (piekłem w 180 st. C), wstawić wyrośnięte bułeczki i piec ok. 30 minut.
Ostudzić na kuchennej kratce.
Smacznego!


Related Posts with Thumbnails