niedziela, 24 lipca 2011

Na jagody...Malinowo-jagodowe-czekoladowe tartaletki



"Po co szukać jagód w lesie, skoro można iść na rynek i kupić??" Takie stwierdzenie słyszałem w swoim życiu nie raz.. Efekt? Nigdy w życiu nie byłem 'na jagodach'.. Mało tego..nigdy nie szukałem w lesie poziomek, czy jeżyn, a do zeszłego roku, grzybów..

No, nie byłem na jagodach.. Choć rok temu było blisko, kiedy to jadąc z M. leśną drogą zaproponowałem: Może się zatrzymamy i poszukamy jagód..
Tak też zrobiliśmy. Był jednak mały problem..ba, nawet kilka.. Żadne z nas nie wiedziało czy w tamtym lesie rosną jagody, czy jeszcze owocują, ani w ogóle jak takie jagodowe krzewinki wyglądają;))) Pospacerowaliśmy po lesie, powylegiwaliśmy się na polanie...i wróciliśmy do miasta, wstępując na targ po jagody;))) Tak zakończyła się nasza pierwsza jagodowa wyprawa..

Nie odpuściłem jednak tak łatwo.. Postanowiłem spróbować i w tym roku...przygotowując się jednak należycie! I tu z nieocenioną pomocą przyszła Kabamaiga.. Nie dość, że dzięki jej filmikowi dowiedziałem się, jak takie krzewinki wyglądają, to dzięki jej radom, uniknąłem bezmyślnej wyprawy do lasu w szortach i sandałkach.. Kabamaigo, dziękuję Ci bardzo:*

M. wypytała babcię gdzie znajdziemy jagody...i tak tydzień temu wsiedliśmy do samochodu i wyruszyliśmy do lasu oddalonego o ponad 60km w poszukiwaniu tych przepysznych fioletowych kuleczek!

Dzień był piękny, las uroczy, jagodzin mnóstwo, jagód...niewiele;) Tak właściwie to prawie w ogóle;) Tak...pół dnia spędziliśmy wytężając wzrok w poszukiwaniu jagódek, a znaleźliśmy ich raptem 30.. Cóż było robić..zapakowaliśmy się z powrotem, wstąpiliśmy do sklepu po gotowe ciasto francuskie..i upiekliśmy kilka rogalików.. O jagodziankach wypchanych po brzegi pysznym nadzieniem mogliśmy zapomnieć;)))



Dzisiejsze tarteletki chodziły za mną już od dłuższego czasu.. Gdy zobaczyłem je u Viri rok temu...to była miłość od pierwszego wejrzenia! Bo czy można się nie zakochać w czymś tak uroczym...i tak pysznym??

Nie oszukujmy się..to nie są ciastka z rodzaju "O Boże..Goście idą, a ja nie mam nic do kawy!". Przygotowanie poszczególnych elementów zajmuje trochę czasu, ale widząc i próbując efekt finalny, nie żałuję ani minuty spędzonej nad nimi..

W przepisie zmieniłem dwie rzeczy.. Jeżyny zastąpiłem jagódkami, jako że moja bezgraniczna miłość do niech, nie pozwoliła mi uczynić inaczej...jak i zastąpiłem malinowy krem muślinowy szybkim, jagodowym kisielem home-made;) Chciałem w ten sposób uzyskać ten piękny fioletowy kolor, skrócić trochę czas przygotowywania, jak i odjąć choć kilka kalorii;)))

Całość jest po prostu FENOMENALNA!!!!!!! Viri - mistrzowska kombinacja! Dzięki Ci bardzo:)



Malinowo-jagodowe-czekoladowe tartaletki (przepis za Viri, z drobnym, własnymi zmianami)

kruche ciasto czekoladowe:
  • 75 g miękkiego masła
  • 45 g cukru pudru
  • 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
  • 30 g jajek
  • szczypta soli
  • 100 g mąki pszennej tortowej
  • 35 g gorzkiego kakao
Zmiksować masło i cały czas je miksując dodawać pozostałe składniki. Dokładnie wyrobić ciasto, uformować je w kulę, lekko spłaszczyć i owinięte w folie spożywczą włożyć do lodówki na godzinę. Następnie ciasto rozwałkować, wyłoży nim foremki do tartaletek (u mnie 7). Na cieście położyć krążek z papieru do pieczenia i wsypać na to fasolki/ryż. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C i piec 10 - 12 minut. Zdjąć papier i fasolki i piec jeszcze 5 - 8 minut. Wystudzić.


ganache czekoladowy:
  • 115g śmietanki kremówki
  • 125g czekolady mlecznej
Posiekać czekoladę. Śmietankę zagotować i zalać czekoladę. Wymieszać dokładnie aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Schłodzić w lodówce.


biszkopt czekoladowy:
  • 200 g białek
  • 120 g cukru
  • 100 g żółtek
  • 50 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 30g gorzkiego kakao
Ubić białka z cukrem na sztywną pianę przy pomocy miksera. Dodać żółtka i zacząć lekko mieszać całość przy pomocy trzepaczki. Po trochu dodawać przesiane mąki i kakao. Gładkie ciasto wyłożyć na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wyrównać całość szpatułką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piec 10 minut. Wystudzić.



syrop:
  • 300g wody
  • 150g cukru
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki likieru czekoladowego (u mnie Bailey's)
Zagotować wodę z cukrem. Zdjąć z ognia, dodać ekstrakt i alkohol. Ostudzić.


mus:
  • 750g serka mascarpone
  • 500ml śmietanki kremówki 30%
  • 200g cukru pudru
  • 5 listków żelatyny
  • 300g świeżych malin
  • 300g świeżych jeżyn (u mnie jagódki)
Żelatynę namoczyć, następnie rozpuścić w kąpieli wodnej. Serek zmiksować z ubitą śmietaną i cukrem. Do żelatyny dodać kilka łyżek masy serowej, zamieszać. Przelać do pozostałego kremu i zmiksować. Większą część kremu wylać do dużej formy wyłożonej
papierem do pieczenia, powciskać równomiernie owoce, wylać drugą część i schłodzić.


Polewa jagodowa:
  • 100g jagód
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 15g cukru demerara
  • 25ml wody
  • płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej
Wszystkie składniki wrzucić do rondelka. Rozgnieść jagody widelcem, zagotować. Gotować ok 1.5 - 2 minuty. Przetrzeć przez sito. Wystudzić.



Montaż tartaletek.
Przy pomocy metalowej, okrągłej foremki z biszkoptu powycinać krążki wielkości tartaletek (wewnątrz). Korpusy z ciasta przy pomocy pędzelka wysmarować wewnątrz (dno i boki) ganache czekoladowym. Krążki biszkoptu zanurzyć w syropie, włożyć do wnętrza korpusów z ciasta. Wierzch posmarować ganache. Przy pomocy tej samej okrągłej foremki powycinać krążki z zastygniętego kremu z mascarpone. Ułożyć je na tartach. Polać je polewą i wygładzić wierzchy. Ozdobić owocami i listkiem melisy. Schłodzić w lodówce przez godzinę.

niedziela, 3 lipca 2011

Sexy Swedish Buns


Nareszcie! Tak oczekiwany..jakże upragniony..koniec! Koniec sesji.
Najdłuższej, najcięższej..do tej pory, najgorszej.. Na tyle wyczerpującej, iż po raz pierwszy od początku studiów, zarzuciłem swój 'słodki rytuał'.
Idąc na każdy egzamin, mam zawsze w głowie to, co upiekę po jego zakończeniu.. Ot tak, jako taką drobną nagrodę za cały trud włożony w przygotowania do niego;) Nie inaczej było w czwartek..miały być jagodzianki. Ciepłe, pachnące wanilią, wypchane jagodami.. Zaraz po egzaminie, w strugach deszczu wpadłem na ryneczek po kubek jagód.
(Btw..to takie niesprawiedliwe.. Idziesz na egzamin, 32st w cieniu.. 2.5 godziny później wychodzisz z sali, cieszysz się wakacjami, które właśnie się zaczynają...a tu zimny prysznic..dosłownie..szaro, mokro, zimno! Nie ma jak to udany początek wakacji;)

Jednak gdy dotarłem do domu..padłem..'padłem na twarz' i już nie powstałem;) Dlatego nie będzie jagodzianek...ale coś niemniej dobrego..zrobionego dwa tygodnie temu, ażeby umilić sobie naukę, też zresztą z jagodami..


Jagody to zdecydowanie mój nr 1 wśród owoców. Ale tylko te 'prawdziwe', leśne, nie jakieś tam borówki. Mogę je jeść bez końca...jednak...baardzo rzadko używam je do wypieków.. Dlaczego? Uważam, że są...zbyt dobre;)) Tak..moim zdaniem, choć ciasto na dodatku jagód zyskuje, same owoce na tym tracą;)) Nie znaczy to, że nie jem jagodzianek..o nie, nic z tych rzeczy.. Po prostu nie zwykłem ich piec.

Co zatem robię z jagodami, które kupuję wręcz w hurtowych ilościach? Jak je jem;)? Po prostu, lekko rozgniecione z ricottą, dosłodzone odrobiną miodu.. Jak dla mnie nie ma nic lepszego!!! Zazwyczaj taki mix wyjadam łyżeczką prosto z miseczki. Czasem smaruję nią podpieczone na chrupko kawałki razowca. Nadziewam nią również naleśniki, czy z dodatkiem odrobiny śmietanki i pokruszonej białej czekolady mieszam z gorącym makaronem.. Uwielbiam..w każdej postaci..


Co do bułeczek..zdecydowanie nie są dla osób, które wzdrygają się na samą myśl o wszechobecnym soku z jagód..na rękach, na twarzy, na blacie, na ścianach;) Bułeczki brudzą, i to zarówno podczas ich robienia, jak i podczas jedzenia. Brudzą..ale dostarczają przy tym tyle frajdy...taki powrót do dzieciństwa, gdy więcej brudu oznaczało tylko lepszą zabawę..

Pyszne! Zwłaszcza jeszcze ciepłe, odrywane kawałek po kawałku..


(Drobna uwaga...Jamie podaje, iż jest to porcja na 8 bułeczek..prawda jest taka, iż wychodzi 8 olbrzymich buł;)) Śmiało można pokusić się na uformowanie 10 mniejszych)



Sexy Swedish Buns
/8 sztuk - na podst. Jamie Does; cytują za Liską, z drobnymi zmianami w nawiasach/


Ciasto:
  • 7 g drożdży instant
  • 375 ml ciepłego mleka
  • 1 łyżeczka mielonego kardamonu
  • 2 duże jajka
  • szczypta soli
  • 200 g cukru pudru
  • 50 g topionego masła
  • 800 g mąki pszennej
  • 15 g masła
  • 75 g brązowego cukru
Nadzienie:
  • 400 g jagód
  • 75 g cukru pudru
  • 1 pomarańcza

Drożdże rozpuścić w mleku.
Odstawić.
Jajka ubić z solą w misce, dodać kardamon, cukier, masło, 500 g mąki i drożdże. Ubijać aż wszystko zacznie przypominać gęstą, klejącą masę. Dodać resztę mąki. Przełożyć ciasto na stolnicę i zagnieść ciasto. Będzie gładkie i lśniące. Przykryć je miską i odstawić na 1 h do wyrastania.

Jagody połączyć z cukrem w misce i lekko je rozgnieść tłuczkiem do ziemniaków. (Dodać skórkę otartą z pomarańczy i sok z połowy owocu).
Dużą blachę do pieczenia wyłożyć papierem, położyć na nim kilka kawałków masła i posypać połową brązowego cukru.

Ciasto rozciągnąć dłońmi na prostokąt nieco większy niż kartka A4.
I teraz, uwaga, brudna robota ;) :
Na nim ułożyć połowę jagód (bez soku) i złożyć ciasto na trzy (najpierw jeden, potem drugi brzeg do środka). Potem delikatnie ugniatać ciasto, by równomiernie rozprowadzić w nim jagody.

Ciasto podzielić na 8 części. Każdą część rozciągnąć na długi prostokąt następnie zwinąć krótszym brzegiem do środka.
Bułki ułożyć na blasze, zostawiając między nimi odstępy, by swobodnie rosły. Resztę jagód (bez soku) wsypać na bułki i delikatnie wcisnąć owoce w ciasto. Polać odrobiną jagodowego sosu, posypać resztą brązowego cukru.
Odstawić do wyrastania na 20 minut.

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić bułki i piec ok. 25-35 minut - powinny być rumiane i chrupiące.
Podawać gorące :)

Related Posts with Thumbnails