Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 lutego 2011

Mozart, Herme i ja...czyli wielkie świętowanie - 1. urodziny:))



Po prostu nie mogę w to uwierzyć.. Wciąż z osłupieniem wpatruję się w datę pierwszego wpisu.. I nie chce być inaczej.. Wszak dokładnie rok temu, dokładnie o godzinie 15.51, na blogu, na moim blogu pojawił się pierwszy post..

Pomyślicie "Phi, rok minął, a napisał raptem mizerne 48 postów.. I czym się tu tak chwali?" I wiecie co? Macie rację.. Wiem, wynik na kolana nie powala, ale ja i tak jestem dumny i cieszę się, z każdego z tych wpisów.
Wraz z początkiem każdego miesiąca obiecuję sobie, że będę bardziej aktywny, że będzie mnie tu, na blogu, więcej.. Tiaa, obiecanki-cacanki. Rzeczywistość tj. permanentny niedoczas, raz dwa weryfikuje moje mrzonki o licznych, długaśnych wpisach, z wyjątkowymi recepturami, okraszonymi apetycznymi zdjęciami;)))
Jest to co jest;))

Dlatego tym bardziej dziękuję Wam bardzo, za każdy dzień, który spędziliśmy 'razem', za każdy Wasz komentarz, za każde Wasze odwiedziny. Strasznie dużo to dla mnie znaczy. Niesamowite, jak kilka Waszych ciepłych słów, potrafi wyrwać mnie ze złego nastroju, skutecznie wywołując na mojej twarzy szczery uśmiech:)) Dziękuję Wam, że jesteście, i mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć w dalszych kulinarnych podbojach:))



Jak na przykład w tym dzisiejszym.. W końcu pierwsze urodziny zobowiązują. Długo zastanawiałem się czym uświetnić tę okazję..przewertowałem niezliczoną ilość książek, przejrzałem jeszcze większą ilość stron w necie...aż w końcu znalazłem!

Tort Mozart autorstwa Pierre Herme..to brzmi dumnie;))

Nie muszę Was chyba przekonywać, iż ten deser, to prawdziwa uczta dla Waszych zmysłów. Wszak każdy przepis Herme, dostarcza niezapomnianych doznań.

Trzy blaty kruchego, cynamonowego ciasta, przełożone intensywnie czekoladowym musem, z zatopionym kawałkami karmelizowanych jabłek...genialne połączenie smaków i aromatów!



TORT MOZART

(wg przepisu Pierre Herme znalezionego tutaj;))

Cynamonowe kruche ciasto:
*200g masła w temp. pokojowej
*40g cukru pudru
*35g zmielonych migdałów
*8g mielonego cynamonu
*2 żółtka ugotowane na twardo
*1 łyżka ciemnego rumu
*szczypta soli
*1g proszku do pieczenia
*200g mąki

Jabłkowy wsad:
*200g jabłek Granny Smith
*15g masła
*1/2 łyżeczki cynamonu
*20g cukru (u mnie dark muscovado)
*3 łyżki ciemnego rumu

Mus czekoladowy:
*250g gorzkiej czekolady (u mnie 70% Lindt)
*70g creme fraiche
*1 laska cynamonu
*6 białek
*40g cukru

Wykończenie:
*100g gorzkiej czekolady, posiekanej na wiórki
*1/4 jabłka, pokrojonego w cienkie plasterki, natartego sokiem z cytryny
*kakao do posypania
*2 laski cynamonu do ozdobienia

WYKONANIE:

Kruche ciasto:
1. Masło ucierać mikserem, aż będzie kremowe. Dodać cukier puder, zmielone migdały, cynamon, żółtka przetarte przez sito i sól. Ucierać, aż wszystkie składniki dobrze się połączą.

2. Dodać rum i proszek do pieczenia, dobrze wymieszać. Dodać mąkę, miksować używając funkcji 'pulse', aż całość utworzy kulę

3. Ciasto podzielić na trzy równe porcje, owinąć w folię spożywczą i schować do lodówki na 3-4 godziny.

4. Wyjąć ciasto z lodówki. Każdą porcję rozwałkować na dysk o średnicy ok. 22cm. i 3-4mm grubości. (najlepiej robić to od razu na papierze do pieczenia, żeby uniknąć przenoszenia delikatnego ciasta)

5. Dyski ponakłuwać widelcem, schować do lodówki na ok 30 minut.

6. Rozgrzać piekarnik do 180stC. Piec krążki ok 15-20 minut, aż ciasto się zezłoci. Bardzo ostrożnie wyjąć z piekarnika i zostawić do ostygnięcia na płaskiej powierzchni. (Uwaga! Ciasto jest naprawdę bardzo delikatne)

Jabłkowy wsad:
1. Jabłka obrać, pokroić w kostkę (moja rada: co najmniej 1-centymetrową). W rondlu rozgrzać masło, dodać jabłka, cynamon i cukier. Chwilę karmelizować, aż jabłka będą miękkie ale ciągle zwarte. Dodać rum i podpalić (albo po prostu dodać i smażyć, aż jabłka go wchłoną). Odstawić do ostygnięcia.



Mus czekoladowy:
1. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Odstawić. Do rondla wrzucić creme fraiche i laskę cynamonu, doprowadzić do wrzenia. Usunąć cynamon, wlać śmietanę do czekolady. Wymieszać i ubijać, aż masa osiągnie temperaturę pokojową.

2. Białka ubić na pianę dodając cukier w dwóch porcjach. Ostrożnie wmieszać 1/4 do czekolady. Dodać resztę piany, delikatnie wymieszać. Ostrożnie wmieszać skarmelizowane jabłka.

3. Na czymś płaskim (np. duża deska do krojenia pokryta papierem do pieczenia) postawić okrąg cukierniczy o średnicy 22cm. Bardzo ostrożnie umieścić w nim pierwszy cynamonowy dysk. Pokryć połową musu. Przykryć drugim krążkiem, pokryć resztą musu. Przykryć trzecim krążkiem.

4. Schłodzić w lodówce przez 1,5-2godz. aż mus zastygnie. Godzinę przed podaniem, wyjąć i wykończyć.

5. Usunąć okrąg cukierniczy. Używając szerokiej łopatki, ostrożnie rozsmarować wysterczający mus, aby dokładnie pokryć boki tortu. Wierzch posypać kakao, boki obsypać wiórkami czekolady. Ułożyć na torcie plasterki jabłka, udekorować korą cynamonu.

wtorek, 28 września 2010

'Szarlotka z lodem'...ta najlepsza...


Wiem, wiem.. Mógłbym powiedzieć 'pojawiam się, i znikam, i znikam';)) Tym razem wracam już jednak na dobre. Wczoraj wróciłem z kolejnego, ostatniego już, wakacyjnego wypadu co niestety oznaczaj jedno: powrót na uczelnie.. Heh po prostu słabo mi się robi, gdy pomyślę, że już za tydzień, o tej porze, będę siedział na zajęciach. Ba, będę na nich siedział od 8 do 19.. Kto układa takie boskie plany??
Ale nie ma co się martwić na zapas;) Wszak mam jeszcze tydzień wakacji i zamierzam wykorzystać go na całego. Trzeba cieszyć się ostatnimi dniami pełnej swobody;))

Tak się akurat złożyło, że mój powrót zgrał się w czasie ze Dniem Jabłka, nad którym w naszej blogosferze, od kilku już lat, pieczę sprawuje Tatter.



Tym razem, nie mógł się on odbyć beze mnie...wszak jabłka kocham...choć nie zawsze tak było..

W moim domu, zanim to ja dorwałem się do piekarnika, 'funkcjonowały' tylko dwa ciasta z jabłkami.
Jabłecznik - jakże popularne ciacho, w którym warstwa musu jabłkowego, schowana jest między dwoma warstwami półkruchego ciasta...i...
'Szarlotka z lodem', która jednakowoż z lodem ma niedużo wspólnego (do ciasta trzeba po prostu dodać naprawdę lodowatej wody)..

To pierwsze, choć dobre, odcisnęło jednak trwały ślad w mej psychice, i stało się powodem, dla którego na wiele, bardzo wiele, lat, znienawidziłem jakże popularne w naszym kraja jabłka.
Muszę przyznać, że już w dzieciństwie nie należały one do mych ulubionych owoców... Traktowałem je jako niesmaczny przymus, który wszak musiałem znosić bardzo często. A to przez babcię, która była bardzo aktywną propagatorką jabłek... Specjalnie przygotowywała jedyną zjadliwą przeze mnie formę: dokładnie obranych ćwiartek.
(Sama, praktycznie 'od zawsze', zanim jeszcze w Polsce słyszano o dietetykach i ich radach, jadła dwa jabłka dziennie. Jak mawiała "rano dla urody, wieczorem dla zdrowia'.)

Przyszedł jednak dzień, w którym i obrane ćwiarteczki, przestały być przeze mnie tolerowane...a to wszystko przez...jabłecznik...

Nie wiem jak, nie wiem skąd ale pewnego dnia, dobrych kilkanaście lat temu, pojawiło się w moich domu mnóstwo jabłek. No i trzeba było je jakoś wykorzystać..
Co zrobiła moja mama? Upiekła jabłecznik. Caaałą blachę, którą ze smakiem pomogłem opróżnić. Potem następną, z której i ja kilka kawałków wszamałem. Kolejną, która także szybko zniknęła, z moją pomocą. A potem jeszcze jedną, i jeszcze jedną, i jeszcze jedną.. Po prostu, gdy na blaszce zostawał ostatni kawałek ciasta, mama zakasywała rękawy i zabierała się za kolejne. Efekt: znienawidziłem jabłka, znienawidziłem szarlotki, znienawidziłem wszystko, co miało coś wspólnego z tymi owocami.

Po latach jabłkowej abstynencji, z 2 lata temu, złamałem się. Kierowany nie tyle sympatią, co rozsądkiem studenta medycyny;) (wciąż gorąco podsycanym przez babcię, za co jestem jej szalenie wdzięczny) sięgnąłem po jabłko, tym razem z własnej, nieprzymuszonej woli. I wiecie co?? Po prostu się zakochałem..
No i wcinam jabłka..rano dla urody, wieczorem dla zdrowia, a i wciągu dnia, od tak, bo lubię:)) I choć zjem prawie każde, dla twardego, kwaśnego i zielonkawego glostera, czy ligola jestem w stanie oddać bardzo wiele.




Tak jak polubiłem jabłka, tak też powróciła moja sympatia do wypieków z nimi. Dziś już bez grymasu na twarzy sięgam po kawałek jabłecznika. Innymi szarlotkami także zajadam się ze smakiem. Ale szczególnym uczuciem darzę tą jedną jedyną, szarlotkę z lodem, do której pozostał we mnie olbrzymi sentyment. A dlaczego??

Przenieśmy się jeszcze na chwilę wstecz, do mojego dzieciństwa, zanim mama skrzywdziła mnie obfitością placka z jabłkami;))
Szarlotka z lodem była w moim domu utożsamiana ze smakiem absolutnym. Rzadko bywała jednak na naszym stole, mama uznawała ją wszak, za bardzo...niepraktyczną. Na samą nazwę tego ciacha, cała rodzinka momentalnie zjawiała się w kuchni, i dzielnie dzierżąc talerze w dłoni, czekała na swoją porcję. Bo porcję, każdy z domowników miał tylko jedną. I dlatego mama jej nie piekła: pracy miała sporo, a blaszka pustoszała w ciągu 5 minut.
Nie da się opisać słowami mego uczucia do tej szarlotki, po prostu ją uwielbiam. Tak bardzo, że przez całe swoje życie, NIGDY nie było dane mi spróbować jej, po wystudzeniu, nigdy nie znalazłem w sobie dość cierpliwości, żeby czekać aż wystygnie..

Cienkie, idealnie kruche, maślane i niesłodkie ciasto, wspaniale komponuje się z kawałkami jabłek okraszonymi cynamonem, z delikatną cytrynową nutą.

Ciasto mojego dzieciństwa, które z całego serca polecam każdemu!!!




'SZARLOTKA Z LODEM'
(przepis za Burda - Wykwintna kuchnia na każdy dzień)

Składniki:
Ciasto:
*250g mąki
*175g masła
*szczypta soli
*6 łyżek lodowatej wody

Nadzienie:
*1kg kruchych jabłek
*sok i skórka z 1 cytryny
*2 czubate łyżki cukru (użyłem brązowy demerara)
*1 torebka cukru waniliowego (u mnie z prawdziwą wanilią)
*odrobina cynamonu i imbiru
*50g rodzynek (pominąłem)
*2 czubate łyżeczki mąki ziemniaczanej
*marmolada morelowa
*cukier puder

Z mąki, tłuszczu i soli zrobić za pomocą widelca kruszonkę. Dodać lodowatą wodę i zagnieść. (Włożyć na godzinę do lodówki). Rozwałkować na 1 większy i 1 mniejszy okrągły placek. Tortownicę (o śr. 23cm) wyłożyć większym plackiem, nakłuć kilkakrotnie widelcem. Obrane, wypestkowane cząstki jabłek wymieszać z sokiem z cytryny, cukrem, cukrem waniliowym, cynamonem, imbirem, rodzynkami i mąką ziemniaczaną, rozłożyć na spodzie ciasta, przykryć mniejszym plackiem, brzegi mocno przycisnąć. Piec ok 40 minut w temperaturze 200stC. Jeszcze gorącą osmarować podgrzaną marmoladą morelową, po wystudzeniu polać lukrem z cukru pudru (lub po prostu posypać cukrem pudrem).

Related Posts with Thumbnails