sobota, 5 czerwca 2010

Skubaniec, 10 zdjęcie...i bełkot przepracowanego studenta;p

Bo to wszystko nie tak miało być..
Nie miało mnie być teraz w domu..
Nie miało tu być skubańca..
No i, nie miało być mi tak źle;(



Wiem, brzmi to wszystko jak jeden wielki bełkot, ale jakoś ostatnio nie potrafię się ogarnąć;) Od nadmiaru nauki jestem jakiś taki nieobecny..zarówno tu, w wirtualnym świecie, jaki i, co gorsze, w tym rzeczywistym.

Ale po kolei..

Długi weekend zapowiadał się świetnie.. Piękna pogoda, wypad całą rodziną za miasto, tak upragniona chwila relaksu. I wszystko byłoby cudnie, gdyby nie...farmakologia... I ogromniaste zaliczenie, czające się na mnie w środę po tym weekendzie, na które kompletnie nic nie umiałem (heh tak to już jest jak przez cały semestr nie otworzyło się ani razu podręcznika://) Nie była to łatwa decyzja..ale jaka odpowiedzialna: postanowiłem: zostaję w domu, odbiję to sobie za trzy tygodnie, po sesji..

Żeby jednak osłodzić sobie troszkę ten niewdzięczny czas, postanowiłem upiec coś pysznego, tylko dla mnie:D Wybór był oczywisty: sernik!! Dlatego też, w środę, zaraz po powrocie z zajęć, wygrzebałem ze spiżarni małą tortownicę i zabrałem się do pracy. Nazajutrz, w Boże Ciało, gdy tylko rodzice z siostrą wyjechali, postanowiłem skosztować moje ciacho. Porzuciłem opasłe tomiska z farmy i udałem się do kuchni. I już chciałem ukroić sobie kawałeczek, kiedy w ostatniej chwili, wyrywając się z jakiegoś otępienia uświadomiłem sobie: Zdjęcia!!
Ogarnąłem trochę okolicę 'planu zdjęciowego', przełożyłem sernik na paterę, i właśnie go przenosiłem, kiedy...no cóż..tylko proszę Was, nie śmiejcie się ze mnie;), ni stąd ni zowąd, z przerażeniem zdałem sobie sprawę, iż...zapomniałem jakże 'istotnych' wskazań do stosowania betanecholu (taaa, jednego z leków) i ogarnął mnie taki irracjonalny strach...że z tego wszystkiego, sernik wylądował na podłodze, razem z paterą, która roztrzaskała się w pył. A wraz z nią moje marzenia o pysznym, kremowym kawałeczku ciasta.. Eh jak jest już źle, to nie da rady, musi być jeszcze gorzej..

I tak zostałem bez sernika;(( Za to teraz, na kolokwium, nie zagnie mnie już żadne pytanie z betanecholu;)))

Byłem zły, bardzo zły. Chciałem coś słodkiego.. Co było robić? Musiałem coś upiec. Tylko co? Maślankowe z truskawkami? Wszystkie truskawki już zjadłem.. Muffiny z rabarbarem? Eee, skończył się.. Brownies? Nie mam tyle czekolady.. Do każdego ciasta czegoś mi brakowało, a sklepy pozamykane;((

Skubaniec?!? Gdzieś tam ostał się chyba jeszcze słoik maminego wiśniowego dżemu..będzie idealny!!

I oto jest. Skubaniec. A raczej był, gdyż w swoim rozgoryczeniu, sam nie wiem jak, w mgnieniu oka, opróżniłem całą blaszkę;p

I jest mi lepiej. A raczej było.. Teraz znowu czeka mnie kolejny dzień z farmakologią, tym razem, już bez ciasta:(((



SKUBANIEC

(przepis za Komarką)

*200 g masła,
*4 jajka,
*3 szklanki mąki,
*1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
*1 szklanka i 2 łyżki miałkiego cukru,
*szczypta soli,
*2 łyżki kakao,
*słoik gęstego dżemu (najlepiej kwaskowatego)

Zimne masło posiekać z mąką, proszkiem do pieczenia, 2 łyżkami cukru, szczyptą soli i 4 żółtkami. Szybko zagnieść ciasto. Podzielić je na 3 części i jedną zagnieść z kakao. Uformować 3 kule i zostawić w lodówce na około godzinę.
Białka utrzeć ze szklaną cukru na sztywną pianę. Schłodzone ciasto białe starkować na dno tortownicy i posmarować grubą warstwą dżemu. Kakaową część ciasta starkować na dżem i ułożyć na niej pianę z białek. Na wierzch starkować ostatnią białą część ciasta. Piec około 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (najlepiej z termoobiegiem, aby ładnie wysuszyć bezę).



No i 10 zdjęcie.. Myniolinka zaprosiła mnie do udziału w zabawie, polegającej na pokazaniu 10 zdjęcia w 10 folderze. Jako że zdjęcia mam na dwóch komputerach, w każdym na kilku różnych dyskach, dalej, w kilku różnych folderach, wybór tego 10 był trochę kłopotliwy. Gdy jednak udało mi się znaleźć 'tę' fotkę, okazało się, że jest to...zdjęcie preparatu histologicznego jelita grubego, które raczej niezbyt pasuje na tego bloga;))
Dlatego postanowiłem trochę nagiąć zasady, i wrzucam 10 zdjęcie, z 10 folderu ale z folderu 'wakacje'..



Patrząc na to zdjęcie, jakoś od razu poprawił mi się humor..

Heh udanego weekendu Wam życzę!!!

Ja tymczasem, wracam do książek;((((((

25 komentarze:

kornik pisze...

Ojej, to wszystko przez tę nieszczęsną farmakologię! Ale mam nadzieję, że te nieszczęśliwe wypadki obróbą się w 5 na egzaminie:)
A skubaniec apetyczny, z wiśniami i dżemem musi być pyszny! A po zjedzeniu całej blaszki masz energię na intensywną naukę;)
Powodzenia!

wiosenka27 pisze...

Niezła historia. Opowiem ją siostrze, która teraz też zakuwa do sesji i nawet na chwilę nie wygląda z pokoju.:)
Co do ciasta, to pewnie sernik jak zwykle był wspaniały ale skubaniec też niczego sobie wygląda:)

margot pisze...

szkoda patery , szkoda sernika ,ale skubaniec jest taki piękny ,że nie mogę się na niego napatrzeć

majana pisze...

Jejciu, ten skubaniec jest przepyszny!:)))
Szkoda,ze serniczek wylądowal na podłodze z paterą razem,ale nie ma tego złego.. Na pewno zdasz świetnie egzaminy!!! Uwierz,że to było na SZCZĘŚCIE! :) Po prostu, najzwyczajniej w świecie:))

Pycha ciacho, czestuję się choćby wirtualnie i pozdrawiam serdecznie:)

cudawianki pisze...

szkoda patery, ale mam wrazenie, ze serniczka juz nie tak bardzo kiedy widze ten sliczny skubaniec. u mnie w domu to plesniak i moj Facet gdyby mogl jadlby go codziennie!
p.s. trzymam kciuki za egzaminy!

cukrowa wróżka pisze...

jejku, jejku, biedny sernik, biedna patera! Ale zginęli w słusznej sprawie!
O zdjęciach preparatów cicho sza - mam z tego sprawdzian w tym tygodniu. Na poziomie 1 liceum, ale jednak. ech.:(

Paula pisze...

teraz egzaminy pewnie zdasz już świetnie, a ten skubaniec wyszedł Ci rewelacyjnie!

Zaytoon pisze...

Za takie poświęcenie ci się należało trochę... więcej słodyczy. ;)

Magoldie pisze...

Czy Ty napewno studiujesz dobry kierunek ???
Takie wpisy to sie nadaja conajmniej dla humanisty :))))
Bardzo ciekawa historia , wciagajaca ,szkoda sernika i patery ale za to "miales" dobrego skubanca :)))

majka pisze...

Nie ma to jak dni pelne wrazen :) Szkoda tego serniczka ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo :) A skubaniec na pewno byl dobry. Powiedzialabym nawet, ze przepszny :)

Powodzenia na zaliczeniu :) Trzymam kciuki.

asieja pisze...

ależ Ci się historia przytrafiła.. szkoda tego sernika, bo na pewno był pyszny, a patera piękna. ale co tam! ważne, że akcja pocieszenie ze skubańcem udana.. :-)

dorota20w pisze...

ale fajny ci wyszedł - bardzo apetyczny
I gdyby nie to że już zdążyłeś całą blache opędzlowac, chetnie bym sie na niego wprosiła ;)

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

No to możesz się czuć usprawiedliwiony - zastanawiałam się skąd ta długa cisza:)
Trzymam kciuki w kwestii nauki:) A za przypomnienie skubańca wielkie dzięki - pyszny, że aż mniam!
Pozdrowienia!

lo pisze...

Niezła metoda na zapamiętanie farmakologii. Szkoda, ze jej nie znałam. Ja najwieksze problemy miałam z zapamietaniem łacińskich nazw z bakteriologii. Uczyłam się ich przy... pieczeniu ciast. Po takiej przygodzie zapamiętasz do końca życia. Szkoda, ze taką metodą, ale skutecznie. Powodzenia na egzaminie. Skubaniec wygląda pysznie.

Mafilka pisze...

To tak:
1. szkoda, ze nie trzasnałeś fotki temu sernikowi z paterą na podłodze ;))) rewelacyjne by było ;)))
2. kocham pleśniak miłością absolutną i będe go zaraz musiała zrobić, bo inaczej nie przestanę o nim myśleć :P
3. trzymam kciuki za sesję i wiesz co? zazdroszczę Ci trochę... to było tak dawno... ale chyba wynajdę sobie jakąś podyplomówkę znów ;)
4.fajnie jest mieć znajomego farmaceutę ;)

Mafilka pisze...

a, pleśniak równa się skubaniec oczywiście. I dawno temu tak się nazywal u mnie w rodzinie, a potem nagle mu nazwę zmieniono na z pańska brzmiący pleśniak ;) fuj ;)

kabamaiga pisze...

Wiesz co a ja się cieszę, że jesteś tu a nie tam bo ciacho piękne, wspaniałe. No i mem do niego sentyment z czasów dzieciństwa.
Powodzenia na egzaminach i nie przepracowuj się za bardzo.

kalimonia pisze...

No tak, wiele się u Ciebie działo, ale żeby od razu całą blachę ciasta wciągnąć..? oh.. Casto wygląda i smakuje cudnie, u mnie nazywa się pleśniakiem i cała rodzina je uwielbia:-)

myniolinka pisze...

to się działo :-))
- chętnie zobaczyłabym jednak ten serniczek...
- pleśniak vel skubaniec rewelacyjny (dawno nie jadłam swoją drogą)
- i chyba padłabym jakbyś wstawił to zdjęcie jelita:):):)
dobre!!!
pozdrawiam i życzę powodzenia!
ps. a tak na pocieszenie ja też się ostatnio nie mogę ogarnąć...
i teraz chętnie wróciłabym do czasów studenckich...eh

Polka pisze...

Trzymam kciuki! Nie daj się pożreć książkom i wracaj szybko z nowymi wpisami :)

viridianka pisze...

rzeczony ze zdjęć prezentuje się cudownie, u mnie zwie się plackiem żydowskim, pieczony co roku z porzeczkami, dodatkowo dorzucamy posiekane orzechy włoskie, polecam spróbować (:
a wydarzeń sernikowych nie zazdroszczę, u mnie też ciężko, chyba było, bo jestem już całe szczęście po anatomii i dwa następne egzaminy to już myślę że pikuś, skoro jedną kobyłę pokonałam ;P
życzę wszystkiego dobrego, samych pomyślności na egz i kolokwiach!

Justyna R.-P.Kuchenny Lufcik pisze...

fajnie wygląda Twój skubaniec! w zasadzie można powiedzieć, że od niego zaczęłam swoje przygody kulinarne z ciastami (chyba w wieku 12 lat :-) w książce z ciasteczkami, z której wynalazłam na niego przepis nazywał się pleśniak; piekłam go tak często, że wreszcie się przejadł... ale może czas do niego wrócić? pozdrawiam i powodzenia w sesji!

Ania vel Vespertine pisze...

Hi hi, dobrze,ze zrezygnowałeś z prezentowania zdjecia jelita grubego :) To 10te o wiele bardziej mnie zadowala :)

Style_Pursuit pisze...

... a ja ostatnio wypuściłam z rąk Tartę Rabarbarową (z Twojego przepisu), w chwili gdy wyciągałam ją z piekarnika, żeby posypać kruszonką... Ale taką miałam na nią ochotę, że następnego dnia upiekłam drugi raz, już bez niespodzianek.. :o)Genialna była!

Powodzenia na egzaminach!

turlaczek pisze...

Cudowna prostota przepisu :).
Ja ostatnio nie upuściłam sernika. Sam opadł :D.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails