poniedziałek, 3 maja 2010

Tarta rabarbarowa po alzacku.. Genialna..



Możecie się ze mnie śmiać, możecie nie wierzyć...ale do wczorajszego dnia, nigdy nie miałem w swoich ustach rabarbaru..

Nigdy nie rozumiałem, jak można jeść coś...co się tak nazywa;) Ze wszelkich ciast, drożdżówek, zawsze wyrzucałem to różowe 'coś'. Dziś żałuję.. Tyle straconych lat, w ciągu których mógłbym cieszyć się jego obłędnym smakiem.. No trudno..

Na szczęście się przełamałem, spróbowałem, i pokochałem..

Na swój rabarbarowy debiut czekałem prawie cały rok. Od lipca. Właśnie wtedy coś we mnie pękło, czy jak lubię sam o tym myśleć, właśnie wtedy 'kulinarnie' dojrzałem.
Wcześniej, mimo posiadania dowodu osobistego;) mentalnie byłem bardzo dziecinny:

-Lubisz ...?
-Niee..
-A próbowałeś?
-No nie.
-No to spróbuj.
-No ale ja nie lubię..

Wcześniej często tak wyglądały moje rozmowy o jedzeniu. Teraz jest inaczej. Próbuję wszystko, co się da. Korzystam z każdej możliwości, aby poznać nowe smaki, aby spróbować czegoś nowego. Oczywiście dalej są rzeczy, których nie lubię, tylko teraz, wiem przynajmniej jak smakują;)))

Ale wracając do rabarbaru.. Kiedy w piątek, będąc na ryneczku zobaczyłem rabarbar, wpadłem w ekstazę! Nareszcie, pomyślałem. Przeciskałem się pomiędzy tłumem emerytów przechadzającymi się niespiesznie pomiędzy straganami (było to ok godz. 11), chcąc zdobyć upragnione łodygi. W popłochu rozglądałem się na boki: który wybrać? Długi? Krótki? Cienki? Gruby? Nie miałem pojęcia... Zadzwoniłem do mamy. Niestety, nie potrafiła mi doradzić. W końcu..stanąłem w najdłuższej kolejce, uznając ją za dobry znak i kupiłem swój pierwszy w życiu rabarbar.

Nie trudno się domyślić, iż wybór łodyg na rynku, był niczym w stosunku do mojego późniejszego utrapienia, jakim był wybór odpowiedniej dla nich oprawy. Dobrych kilka godzin spędziłem przed monitorem przeglądając setki przepisów, wiele było ciekawych, wiele w najbliższej przyszłości niewątpliwie wypróbuję, żaden jednak nie był odpowiedni na ten 'pierwszy raz'. Kolejne godziny spędziłem wertując książki kucharskie, aż wreszcie znalazłem.. Stwierdziłem, że Pierre Hermé i jego Tarta rabarbarowa po alzacku, będzie idealną inauguracją mojej rabarbarowej przygody...

I się nie pomyliłem..



Tarta jest przepyszna. Cienki kruchy spód, kawałki kwaskowatego rabarbary zatopione w polewie migdałowej, a całość schowana pod grubą, migdałową, kruszonkową pierzynką.. Czyż to nie brzmi wspaniale??

Przepis zaczerpnąłem z książki "Desery" Pierre Hermé. Musiałem wprowadzić w nim jednak do niej małe zmiany - jedne celowo, inne mniej. Po prostu, po zrobieniu kruchego ciasta, okazało się, iż jest go trochę mało.. Obawiając się, że podobnie może być z pozostałymi składnikami, za wczasu zwiększyłem ich ilość...i to była bardzo dobra decyzja!!
Druga, trochę mniej zamierzona zmiana - ilość masła w polewie migdałowej - musiałem je zmniejszyć..gdyż więcej nie miałem (wg przepisu, polewy na tarcie powinno być o połowę mniej i na tyle byłem przygotowany). Kupiłem 250gramowe masło z Kościana, z którego po zrobieniu spodu i kruszonki zostało mi tylko 75g, i właśnie tyle dałem do ciasta (nie chciałem dodawać solonego, a tylko takie miałem jeszcze w domu)...i stwierdzam, że i tak mogłoby być go trochę mniej..
Całość smakuje jednak obłędnie...

Jest jednak sprawa, która bardzo mnie zaintrygowała.. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby ktoś z Was, potrafił rozwiać moje wątpliwości..
Moje odwieczne wyobrażenie o rabarbarze było takie, iż jest to intensywnie różowe warzywo. Wszelkie ciasta, crumble, czy dżemy, z którymi się w życiu spotkałem...były czasem wściekle, czasem mniej, ale zawsze różowe. Jakie więc było zdziwienie, gdy po przekrojeniu łodyg, ukazał się moim oczom...zielony środek. Pierwsza myśl - jest niedojrzały!! Druga - może trzeba było wziąć dłuższe/krótsze, grubsze/chudsze łodygi..
No nie potrafię tego pojąć;(( Czy moglibyście mi pomóc?? Bo na samą myśl o np. rabarbarowym crumble, w kolorze przeżutej trawy robi mi się słabo;))

Gorąco polecam!!!




TARTA RABARBAROWA PO ALZACKU

(przepis na formę o śr. 26cm - uwzględniłem w nim swoje zmiany ilości składników)

Kruchy spód:
* 125g masła, w temperaturze pokojowej
* pół łyżeczki miałkiej soli
* 33ml zimnego mleka lub wody
* 165g mąki

Owocowe nadzienie:
* 600g rabarbaru
* 60g cukru pudru

Polewa migdałowa:
* 2jajka
* 150g cukru pudru
* 5 łyżek mleka
* 5 łyżek kremówki
* 50g mielonych migdałów
* 75g oziębionego masła, pokrojonego na wiórki (w oryginale 110g)

Kruszonka migdałowa:
* 75g masła, oziębionego
* 75g cukru, drobnego kryształu
* 75g mąki
* 75g utartych migdałów
* szczypta soli
(* garść płatków migdałowych - S.)

Owocowe nadzienie:
W przeddzień obrać rabarbar, pokroić na kawałki długości 2cm i włożyć o dużej miski. Posypać cukrem pudrem, przykryć i odstawić na co najmniej 8 godzin.

Kruchy spód:
Masło pokroić na bardzo małe kawałki i włożyć do salaterki. Rozgnieść drewnianą szpatułką i lekko utrzeć.
Do miseczki wlać mleko (lub wodę), dodać sól, i mieszać, aż sól się rozpuści. Płyn stopniowo połączyć z masłem ciągle mieszając drewnianą szpatułką.
Mąkę przesiać przez sitko. Stopniowo dosypując mąkę do masy maślanej, mieszać, aż składniki się połączą.
Ciasto przełożyć na stolnicę i wygniatać wewnętrzną stroną dłoni, aż będzie gładkie. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić na dwie godziny do lodówki.

Rabarbar włożyć do cedzaka i osączać przez 30 minut.

Nagrzać piekarnik do 180stC.

Ciasto rozwałkować na okrągły placek, wyłożyć nim formę do tarty o średnicy 26cm. Ponakłuwać widelcem.
Ciasto przykryć krążkiem pergaminu i formą napełnić suchą fasolą.
Wstawić do piekarnika na 15 minut.

Polewa:
W miseczce utrzeć jajka z cukrem. Wlać mleko i śmietankę. Dodać migdały i masło, wymieszać.

Kruszonka:
Masło pokroić w kostkę o boku ok. 1,5cm. Włożyć do salaterki, dodać cukier, sól, mąkę i utarte migdały. Rozcierać drewnianą łyżką, aż utworzą się grudki zbliżonej wielkości. (Składniki można również rozcierać palcami, aż drobinki masła pokryją się mąką i migdałami).

Z ciasta usunąć pestki i papier. Na cieście rozłożyć rabarbar, polać polewą migdałową i wstawić do piekarnika.
Po 15 minutach pieczenia tartę posypać kruszonką migdałową (od siebie dodałem jeszcze płatki migdałowe) i piec dalej przez 20 minut.

Podawać na zimno.

32 komentarze:

asieja pisze...

niesamowite.. nigdy nie spróbowac rabarbaru.. ;-)
ja uwielbiam od zawsze. pamiętam z dzieciństwa jak Babcia gotowała latem pyszny kompot. jak zjadało się surowe kawałki maczane w cukrze (tak lubię najbardziej..). albo taki zapieczony w drożdżówce. najpyszniejsze smaki.
fajnie, że spróbowałeś. i że dopisałeś "genialna".

majka pisze...

Tarta wyglada oblednie. Kiedy czytam o tych wszystkich smakach w niej ukrytych, mam wielka ochote na maly chocby kawaleczek tych pysznosci :)

Co do koloru rabarbaru...ostatnio dziewczyny pisaly na ten temat w pogaduszkach na Durszlaku. Podobno jest taka odmiana rabarbaru, ktora jest czerwona. Ja jeszcze nigdy nigdzie jej nie widzialam, chociaz zajadam sie rabarbarem od dziecka (najlepszy taki na surowo, maczany w cukrze:))

A ksiazke, o ktorej piszesz zamowilam sobie przez internet. Juz sie nie moge na nia doczekac :))

Pozdrawiam!

Usagi pisze...

"Mięsiste jadalne ogonki dzieli się na trzy grupy, różniące się barwą oraz smakiem. Do pierwszej z nich zaliczają się ogonki o zielonym zarówno miąższu, jak i skórce. Są najgrubsze ze wszystkich grup i także najkwaśniejsze. Do drugiej grupy należą ogonki o różowej skórce i różowym miąższu, są nieco słodsze, ale trzeba je dosładzać podczas przyrządzania. Natomiast do trzeciej grupy należą ogonki o czerwonym miąższu i słodkim, lekko malinowym posmaku." Tak wyczytałam na foody.pl
Ten czerwony nosi nazwę rabarbar malinowy i w Polsce chyba dość o niego trudno. Aczkolwiek jako nie-spec od rabarbaru, nic konkretnego nie wiem.
Piękna tarta.

Marysia pisze...

Ja ja marzę o rabarbarze...Spotykałam go tylko w drożdżówkach lata temu (mniam!). U mnie w domu nikt go nie wykorzystuje, a i ja nigdy sama nic z nim nie przyrządziłam... Teraz chciałabym popełnić jakieś ciasto z rabarbarem, póki sezon na niego...ale piekarnika na wygnaniu brak, formy brak i w ogóle kicha. Ale ten przepis dodaję do zakładek z nadzieją na późniejsze wykorzystanie. Wygląda bajecznie.

Paula pisze...

ciekawie wygląda... szczególnie ten wierzch :) z chęcią zjadłabym kawałek...a może nawet dwa? :)

Nina pisze...

malinowego rabarbaru szukaj na targowiskach

P.S. Ha, książkę mam, od tego tygodnia. Od samego patrzenia ślinka mi cieknie. Mogłabym zrobić prawie wszystko co tam jest :)

viridianka pisze...

jeeej masz tą książkę o której mi się marzy od dłuższego czasu, na razie mam 'Jajka' i jestem zachwycona, 'Desery' muszę zamówić, koniecznie.

a rabarbar spróbowałam dopiero rok temu, więc nie jest tak źle ;)

Konsti pisze...

Gratulacje, piekny debiut rabarbarowy:)
Pozdrawiam.

kabamaiga pisze...

Spencer Twój post jest dla mnie nadzieją. Mój synio właśnie ma takie podejście do większości warzyw jak opisałeś :"Nie jadłem bo mi nie smakuje". Czyli może za kilka lat dojrzeje ;)
Co do rabarbaru to zawsze jadłam właśnie taki zielony w środku (jak pisała Maja, najlepszy maczany w cukrze).
Tart obłędna zapisuję i jak tylko zdobędę rabarbar robię.

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Niezwykle ambitny start jak na początek rabarbarowej znajomości! Chylę czoła! Dodaję przepis do "ulubionych", bo o tej książce P. Hermes muszę dalej pomarzyć. Na szczęście rabarbar jest łatwiej osiągalny:) Pozdrawiam serdecznie:)

Nicole pisze...

Rabarbar w cieście to pyszność... nie ma co nawet nad tym debatować. Kwaśno-słodkie szaleństwo.

Daga pisze...

Nie widziałam jeszcze rabarbaru w takim wydaniu, wygląda super! Gratuluję rabarbarowego debiutu i przy okazji dołączam do reprezentowanej w komentarzach sekcji uwielbiającej rabarbar na surowo, maczany w cukrze;-)

gwiazdka.w.kuchni pisze...

Spencer, jestem pod wrażeniem! pierwszy wypiek z rabarbarem i taki piękny! trochę Ci zazdroszczę ;) i dziwię się sama sobie, że ten przepis Herme przeoczyłam, nie wiem, jak to się stało
pozdrawiam i smacznych okruszków życzę! oby rodzina nie spałaszowała Ci wszystkiego (jak drożdżówek) ;)
pozdrawiam!

lo pisze...

Zachwyciła mnie Twoja propozycja. Rabarbar i na dodatek Pierre Herme, do którego mam wielką słabość. Lecę jutro po rabarbar.

Magoldie pisze...

Bardzo mi sie podoba stwierdzenie "dojrzalem kulinarnie "
Chyba wszyscy mamy takie etapy dojrzewania...

kornik pisze...

Ja z rabarbarem tak średnio się lubię, ale już na niego od kilku dni poluję, bo moja mama uwielbia, a że w sobotę ma urodziny, to chyba jakieś ciasto z nim upiekę. A Twój przepis jak na chwilę obecną podoba mi się najbardziej z tych które na rabarbarowe ciasta znalazłam.

Kasiuś pisze...

ależ ona zachwycająco wygląda! :)

Polka pisze...

Te migdałowe dodatki mnie przekonały! Wiesz tą kruszonkę pozwolę sobie kiedyś wykorzystać i to może szybciej niż mi się zdaje :)

kalimonia pisze...

Super bloga stworzyłeś..Z podziwem oglądam wspaniałe zdjęcia i tak precyzyjne podane przepisy:-) Sernik widzę króluje u Ciebie ponad wszystko. Ja właśnie w niedzielę poczyniłam sernik ze starego przepisu, ale trochę dodałam od siebie, zmieniłam kolejność przygotowania..warto było.. Mam nadzieję, że wypróbuję też Twoje dzieła(zwlaszcza sernik kajmakowy!)

Mafilka pisze...

Kruszonka na medal. Zawsze z czymś to wychodzi niebanalnie ;)
A książkę posiadam, traktuję jak biblię..., choć makarony tam ma takie sobie ;)

Ola pisze...

Tarta obłędna! Co do rabarbaru, spotkałam się z teoriami o różnych odmianach, które mają różne kolory. Z doświadczenia jednak wyniosłam, że każdy rabarbar jaki nabyłam, czy był zielony po przekrojeniu czy różowy, w rezultacie dawał mniej lub bardziej intensywny różowy kolor. Jeśli natomiast boisz się, że crumble z rabarbarem będzie w kolorze pastwiska, możesz wymieszać go np. z odrobiną soku z jagód i cukrem - moja mama praktykuje to gdy chce zachwycić kolorem rabarbarowego kompotu. Pozdrawiam ciepło!

Dziwnograj pisze...

Ja rabarbar jadłam chyba tylko raz na drożdżówce ;) Smakował, ale nigdy jeszcze z nim nie eksperymentowałam. No ale ja też muszę mieć w końcu swój debiut ;) W sobote jadę na targ!

Piękne ciasto :) Lubię takie owocowe i wilgotne. Mniam.
A ja się na rabarbarze nie znam ale kolor to chyba kwestia odmiany. Ale nie jestem pewna.

wielgasia pisze...

Ja też nie jestem z tych rabarbarowych. W moim domu nigdy nie robiło się z niego nic oprócz kompotu ( a ja kompotów nie cierpię), więc ignorowałam jego istnienie. Kiedyś już jako mężatka z kilkuletnim stażem dostałam rabarbar w prezencie od sąsiadów, którzy mają go na działce. Wstyd mi, ale się przyznam- wsadziłam go w charakterze ozboby do wazonu...
Pamiętam minę mojej Teściowej...bezcenne!!!

jukejka pisze...

bardzo smaczne i zdjęcia. i bardzo mnie rozbawił ten post ;) nigdy nie próbować rabarbaru....:) ja za nim szczególnie nie przepadam ale dawniej, kiedy tylko pojawiał się w naszym ogrodzie, zrywaliśmy go, maczaliśmy w cukrze i chrupaliśmy ;)

cudawianki pisze...

jejku! ciesze sie, ze dolaczyles do nas rabarbarowcow! sam widzisz, ze warto! :-)no, a tarta wyglada oblednie! zapisuje do listy! pozdrawiam :-)

myniolinka pisze...

oj coś mnie tu długo nie było... i tarta i drożdżówki - pysznie u Ciebie :) też mam rabarbar i zastanawiam się w czym jutro wyląduje - w muffinach czy w jogurtowym...
a taki różowy rabarbar moja Babcia mówi "malinowy" :)

Ania vel Vespertine pisze...

Bardzo mi się podoba ten przepis, ale mam już w zanadrzu rabarbarowe ciacha, które musze zrobić w sezonie...:) Wiesz, dobrze, że odkryłeś ten smak teraz, bo gdybyś nadal się wzbraniał, straciłbyś kolejny rok!

POzdrowienia ślę :)

ilka_86 pisze...

piękna ta Twoja tarta! jak tylko troszkę podrośnie mój rabarbar to też zrobię:) bardzo smacznie się prezentuje:)

Atria C. pisze...

Widzę, że Ty też masz rabarbarowe wariacje.:)
Z ciastem tartowym ostatnio miałam złe wspomnienia więc póki co omijam tarty łukiem szerokim.

Ale Twoja wygląda pięknie. Rabarbar rządzi!

majana pisze...

Och, mniam! I mnie tu jeszcze nie było? Nie do wiary! Tarta wygląda obłędnie pysznie! Chętnie bym się poczęstowała, mogę?
Pozdrawiam:))

spencer pisze...

Dziękuję bardzo za te wszystkie miłe słowa:)) I za rady dotyczące rabarbaru:) Na pewno z nich skorzystam..

wegetarinka pisze...

Rabarbar + kruszonka to połączenie idealne! Hurej ;)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails