sobota, 1 maja 2010

Drożdżówki..najlepsze..


Zdarzyło Wam się kiedyś, żeby Wasze wypieki zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach? Żeby po chwili nieuwagi, blacha nagle całkowicie opustoszała??
Mi tak..

Długo zastanawiałem się, czy wrzucać na bloga te drożdżóweczki, tj. czy wrzucać je już teraz. Myślałem, czy nie wstrzymać się chwili, upiec je ponownie, UWAŻNIE PRZYPILNOWAĆ, i strzelić kilka ładniejszych fotek...

Nie wytrzymałem.. Musiałem podzielić się z Wami tym perfekcyjnym przepisem.. Każdy dzień zwłoki, z publikacją tego postu, to o jeden dzień mniej dla Was, żeby je wypróbować;)))

Ale po kolei.. Kiedy natknąłem się na ten cudowny przepis na blogu Lo, od razu wiedziałem, że prędzej, czy później, drożdżówki te powstaną i w mojej kuchni. Co ciekawe, była to moja pierwsza wizyta na Pistachio, bardzo dłuuga wizyta - przeczytałem wtedy chyba wszystkie wcześniejsze posty...i po prostu zakochałem się w tym blogu.. Teraz goszczę tam regularnie..

Trzy tygodnie temu, gdy zjedliśmy wszystkie wielkanocne słodkości, nadszedł ten wielki dzień. Przyszykowałem wszystkie składniki, chcąc upiec bułeczki z połowy porcji, na próbę. Wyszło mi wtedy 8 średnich drożdżówek z masą marcepanową, która pozostała mi od świąt. Niestety, o żadnym zdjęciu mowy być nie mogło, gdyż wraz z mamą i tatą wręcz rzuciliśmy się na nie, opróżniając blaszkę, nie tracąc nawet czasu na sięgnięcie po talerz, czy pójście do stołu. Bułeczki zostały pożarte nad blachą.. Były naprawdę obłędne...

Dlatego też, gdy w zeszłym tygodniu zabierałem się za robienie sernika pomyślałem, iż warto upiec coś 'na dziś', skoro ten musi przeleżakować noc w lodówce. Wybór od razu padł na te bułeczki. Niestety, w lodówce miałem tylko 100ml kremówki - siłą rzeczy musiałem zrobić ponownie z połowy porcji.

Wyjąłem drożdżówki z piekarnika, wkładałem właśnie do niego sernik, kiedy w kuchni zrobiło się strasznie tłoczno - nagle moja mama przestała oglądać film, tata skończył pracować na komputerze, a siostra akurat zrobiła sobie przerwę w nauce. Dopiero po chwili zorientowałem się, że ów tłum nie jest zwykłym tłumem gapiów chcących podziwiać moją 'ciężką' pracę w kuchni, a grupą wygłodzonych sępów, chcących tylko zjeść mój wypiek. Z trudem wyrwałem JEDNĄ bułeczkę dla siebie. Sernik się piekł, mogłem spokojnie zacząć sesję zdjęciową, z moją pyszną, rumianą drożdżóweczką. Pstryknąłem pierwszą fotkę i nie wytrzymałem...ugryzłem.. Była nieziemska... Mięciutka, idealnie maślana, z pyszną migdałową kruszonką i ulubionym nadzieniem z ricotty. Niebo w gębie. Z trudem powstrzymałem się, od zjedzenia całej. Zrobiłem drugie zdjęcie, kiedy zadzwonił telefon. Pobiegłem odebrać..

Gdy wróciłem..no cóż..talerzyk był pusty.. Moja bułeczka zniknęła;(( Do dziś nie wiem co się z nią stało. Widocznie któryś z domowych łakomczuchów nie wytrzymał.. Który? Mogę się tylko domyślać;)

Czyż może istnieć lepsza rekomendacja dla tego przepisu???

Gorąco polecam...

Lo! Dziękuję Ci za ten przepis, i za Twojego bloga!! Uwielbiam..



PACHNĄCE DROŻDŻÓWKI

(przepis za Lo)

* 500 g maki
* 40 g świeżych drożdży
* 1/2 szklanki (125 ml) mleka
* 3/4 szklanki (200 ml) śmietanki kremówki
* 2 żółtka (piekąc z połowy porcji też dałem 2)
* 100 g drobnego cukru
* 80 g rozpuszczonego masła
* wyskrobane ziarenka z 1 laski wanilii lub 1 łyżeczka naturalnej esencji
waniliowej
* skórka starta z 1 cytryny
* szczypta soli
* 1 rozbełtane jajko (zastąpiłem skondensowanym mlekiem słodzonym)

* ulubione nadzienie: u mnie ricotta, ze szczyptą cukru i odrobiną jogurtu naturalnego..

Drożdże rozcieramy z cukrem i dodajemy resztę składników (oprócz rozbełtanego jajka i nadzienia). Wszystko miksujemy końcówkami do ciasta drożdżowego (haki). Wymieszane ciasto odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę (w piekarniku nagrzanym do 30 stopni na pół godziny). Ciasto dzielimy na 12 porcji. Każdą porcję lekko rozpłaszczamy, nakładamy nadzienie (1 łyżkę) i tworząc kulę zlepiamy końce. Bułeczki kładziemy na blasze (łączeniem do dołu) wyłożonej papierem do pieczenia do ponownego wyrośnięcia. Smarujemy rozbełtanym jajkiem (lub mlekiem skondensowanym) (można też jeszcze posypać cukrem lub zrobić kruszonkę) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 - 180 stopni C. Pieczemy na złoto (około 20 minut). Pyszne są jeszcze ciepłe.

Kruszonka migdałowa
(też z przepisu Lo - do posypania bułeczek wystarczy 1/3 podanych składników)

* 1 1/3 szklanki mąki
* 1/2 szklanki cukru
* 3/4 łyżeczki cynamonu
* 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
* 6 łyżek (30ml) rozpuszczonego masła
* 50-70g płatków migdałowych

Wymieszać suche składniki, dodać masło i przy pomocy widelca zrobić kruszonkę. Dodać płatki migdałowe, wymieszać.

18 komentarze:

asieja pisze...

cudne drożdżówki
ani trochę nie dziwię się ich szybkiemu znikaniu..

kornik pisze...

Piękne te Twoje drożdżówki, aż mi zapachniało przez monitor. Chyba sama zrobię, bo wyglądają obłędnie!

małgo. pisze...

ale mi smaka zrobiłaś...
___
http://www.e-castig.com/index.php?r=C1tU4 - zbieram na laptopa:)

gwiazdka.w.kuchni pisze...

piękna drożdżówka! następnym razem upiecz więcej i nie pozwól sobie odebrać tej "swojej" ;)
może z rabarbarem następnym razem zrobisz?
co do Twojej opinii na temat bloga Lo, to w pełni się zgadzam - bardzo lubię do niej zaglądać
u mnie też drożdżowe wyrasta w piekarniku - nie znam lepszego sposobu :)
pozdrawiam!

Paula pisze...

ta kruszonka zniewala... :)

majana pisze...

Piękne drożdżówki i ja równiez nie dziwię się,ze zniknęly w tajemniczych okolicznościach;)

Pozdrawiam!:)

Liska pisze...

Takie tajemnicze znikanie to coś, co lubię najbardziej! Jak zbyt wolno znika, martwię się, że niedobre ;)

lo pisze...

Spencer, brak mi słów. Przemiłe to co napisałeś i niesamowicie cieszę się, że Ci smakowały. Takie jeszcze ciepłe, mięciutkie są pyszne, prawda? Pozdrawiam serdecznie.

Atria C. pisze...

O matko!
Ale obłęd.
Niech zgadnę co będzie jutro na śniadanie :P
(dziś były bułeczki paprykowo-chrzanowe)

A moje wypieki taak.. co drugiemu się uda zrobić zdjęcie. Ciężko się upilnować a po łapkach nie można każdemu dać.

Tak, przyszli zobaczyć jak Ci idzie;)

ps. właśnie się zorientowałam, że nie mam kremówki w lodówce:/

Margareta pisze...

Domyslam sie tylko, jakie to musi byc pyszne :) Po takiej rekomendacji na pewno wyprobuje przepis :)
Pozdrawiam weekendowo ;)

kabamaiga pisze...

Drożdżówki to jest to. Piękne te Twoje

Gospodarna narzeczona pisze...

Też by znikały w moim brzuchu. Poproszę takie.

Ania pisze...

Przepadam za drożdżówkami! Chętnie skożystam z Twojej rekomendacji i kiedyś upiekę :-)

viridianka pisze...

piękny gryz, ale te wielkie kawałki kruszonki... mmm zachwycające xD

wiesz u mnie jest podobnie, jak pojawią się w kuchni drożdżówki, chleb to zaraz robi się tłok (;

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

No i zawróciłeś mi w głowie tymi drożdżówkami. Pozdrowienia!

Magoldie pisze...

Drozdzowki absolutnie obledne !!!
Blog Lo poznalam wlasnie dzisiaj i tez jestem zachwycona :)

majka pisze...

Ostatnio przezywam "faze" na drozdzowe wypieki. Zapisuje ten przepis do moich zbiorow. Na pewno w niedlugim czasie je popelnie, bo wygladaja oblednie :))

Olciaky pisze...

Och jak ja uwielbiam drożdżowe bułeczki!
Jak ja uwielbiam ser biały!:)
Koniecznie muszę te dwie miłości połączyć (gdy tylko znajdę chwilkę).
Pozdrawiam bardzo serdecznie, Olcik
Ps: Niezwykle apetyczne te Twoje wypieki!

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails