czwartek, 18 lutego 2010

Chleb na zakwasie...ten pierwszy..



Chleb... W Polsce, otaczany niemalże czcią. Wiele osób, pomimo tego, iż jest on już czerstwy, stary, nie wyrzuca go, gdyż "to jest przecież chleb!".

Już Norwid pisał:
"Do kraju, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba...
Tęskno mi Panie..."

W naszym kraju podstawa śniadań, często i kolacji.
Powiedzenia, przysłowia typu: "Kto ma chleb, ten ma wszystko", "Biedna to kraina, gdzie się chleb kończy, a kamień zaczyna", czy "Kto chleba nie chce, kija godzien" można wymieniać godzinami..

A ja? No cóż, aż wstyd się przyznać ale chleba po prostu nie lubię... Dziwi to wszystkich.. Mimo iż nie jem go już kilka lat, moja mama do teraz nie może tego zrozumieć. Oczywiście nie znaczy to, że nie wezmę go do ust, co to to nie, ale gdy mam jakąś alternatywę, wybieram co innego.

Patrząc jednak na te piękne, wyrośnięte bochenki na innych blogach, zapragnąłem i ja powrócić do korzeni i pobawić się w domowego piekarza. Nastawiłem swój zakwas (według tego przepisu), dzielnie go dokarmiałem, doglądałem, aż wreszcie uznałem, iż jest na tyle silny i dojrzały, ażeby udźwignąć ciężar mojego pierwszego chleba.

Postanowiłem zacząć od przepisu najprostszego, w który nie ma się co nie udać. Wybrałem przepis Liski. Chleb upiekłem, spróbowałem, zjadłem CAŁY kawałek, co jest dla niego najlepszą rekomendacją;)


































Chleb z San Francisco

2 łyżeczki suszonych drożdży
200 g mąki pszennej razowej
400 g mąki pszennej białej
1/2 łyżki cukru
2 łyżki octu balsamicznego (używam Aceto di Modena)
1 i 1/4 łyżeczki soli
250 g zakwasu żytniego lub pszennego
375 ml wody

do posmarowania: jajko wymieszane z 2 łyżkami śmietanki

Drożdże i cukier rozpuścić w wodzie i odstawić na 15 min.
Następnie dodać do niego 375 g mąki białej, zakwas, sól i ocet. Wymieszać, przykryć i odstawić do czasu aż podwoi swoją objętość, tj ok. 30 min.

Dodać pozostałą mąkę i zagnieść luźne ciasto. Wlać je do dwóch keksówek lub formy kwadratowej o boku 24 cm i odstawić by wyrosło.
Posmarować jajkiem.

Piekarnik nastawić na temp. 230 st. Kiedy się nagrzeje, wstawić chleb i piec 10 minut.
Następnie zmniejszyć temp. do 200 st C i piec kolejne 35 min.

Smacznego.

Co widać na zdjęciach, chleb wyszedł troszkę szkaradny.. Wg mamy, w żaden sposób nie wpłynęło to na jego walory smakowe. Mam jednak nadzieję, iż każdy kolejny bochenek, będzie milszy dla oka.

7 komentarze:

Szarlotek pisze...

Gratuluję zakwasu i udanego wypieku! Sama odkryłam frajdę z pieczenia chleba pomimo, że jadam go w śladowych ilościach i często dzielę się nim z przyjaciółmi :)To uzależnia ;D

Margareta pisze...

Gratuluje pierwszego chleba :)
Pozdrawiam :)

Beata pisze...

Domowy chleb nawet jeśli nie wygląda idealnie , wspaniale smakuje, a już taki na zakwasie, to jest rewelacja Można się uzależnić
Gratuluję i witam w gronie zakwasowców

asieja pisze...

ten pierwszy
jest najpyszniejszy
i wspominany z wielkim sentymentem

a kanapka z twarożkiem i dżemem to jedna z moich ulubionych..

spencer pisze...

Szarlotek Dziękuję pięknie. Chyba również zacznę dzielić się swoim chlebem ze znajomymi, gdyż gdy tylko rozniosła się wieść o nim, każdy chce go spróbować.. Pozdrawiam

Margareta Dziękuję. I również ślę pozdrowienia.

Beata Dziękuję bardzo. Uzależnić to się można, rzeczywiście - rodzinka wciąż domaga się teraz świeżego, domowego chlebka

asieja oj co to to tak. Zapewne na długo pozostanie w mej pamięci.. Ach.. Ten pierwszy..

majana pisze...

Gratuluję pierwszego chlebka na zakwasie! :)) Prawda,że jest pyszny?
Pozdrawiam:)

spencer pisze...

majana Patrząc na entuzjazm mojej rodzinki, był to bardzo udany debiut:) Pozdrawiam

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails